Niezbyt dobrze rozpoczęła się ta rywalizacja dla gospodarzy, goście błyskawicznie objęli kilkupunktowe prowadzenie. Podopieczni Tomasza wiedzieli, że nie będzie to łatwy mecz mimo, że wydawałoby się, że dali sobie przewagę mentalną dobrym początkiem. Chwilę później zawodnicy z Białegostoku się obudzili. Pierwsza kwarta drużyny zakończyła się ich prowadzeniem 19:16.

Druga kwarta to mecz na zasadzie „punkt za punkt”, obie drużyny grały dobrze, ale z większą korzyścią dla gości. Tyszanie skrzętnie wykorzystywali dobry moment. Do szatni schodziliśmy z przewagą 31:34

W trzeciej kwarcie dużo się działo. Ten mecz to był rollercoster. Dzięki minimalnie lepszej grze gospodarze wyszli na prowadzenie. Tyszanie byli skuteczni ale nie na tyle by utrzymać prowadzenie. Na nasze nieszczęście przed ostatnią kwartą przegrywaliśmy 53:50.

Trzecia kwarta to zdecydowanie dobry fragment meczu w naszym wykonaniu. Tyszanom nareszcie udało się wykorzystać gorszy moment gospodarzy i wyglądali naprawdę dobrze na boisku. Zawodnikom gości zdecydowanie wszystko wychodziło, każdy rzut, każde podanie było przemyślane i wykorzystane w 100%, dzięki czemu wygrali to spotkanie 70:76.

