aktualności Pekao S.A. 1 Liga

Z mocnym postanowieniem przerwania złej passy pojechali na Pomorze koszykarze GKS Tychy. Pierwsza kwarta pokazała, że na postanowieniach może się skończyć dając sobie zaaplikować aż 28 punktów. Cierpkie słowa trenera Tomasza Jagiełki w krótkiej przerwie przyniosły efekt. Miejscowi zdołali zdobyć jedynie połowę tego co w pierwszej kwarcie. Zdecydowanie poprawiła się gra obronna i tyszanie odrabiają straty do przerwy. Po wyjściu z szatni pierwsze minuty to zmiany prowadzenia na tablicy wyników do czasu kiedy koszykarze GKS skarcili Żaka czterema trójkami z rzędu co dawało wysokie jak na przebieg meczu prowadzenie. Jednak skutecznie wykonywane rzuty osobiste miejscowych nie pozwoliły na większą przewagę GKS. Ostatnia jak się później okazało kwarta rozpoczęła się od czterominutowego przestoju strzeleckiego Koszalina co skrzętnie wykorzystywali tyszanie stopniowo zwiększając przewagę i dążąc do wyczekiwanego zwycięstwa. Wydawałoby się, że tylko katastrofa może odebrać tyszanom komplet punktów i na cztery sekundy przed końcową syreną wydarzyło się coś czego chyba nikomu się nie śniło w koszmarach. Faul niesportowy dla Tychów i posiadanie piłki miejscowych. Scenariusz mógł być tylko jeden. Celne rzuty osobiste i trójka na dogrywkę. Wszystko poszło zgodnie z planem od osobistych przez rzut z dystansu jednak nadepnięcie linii uznane zostało za dwa punkty. GKS szczęśliwie ale zasłużenie wygrywa w Koszalinie i przenosi się do Starogardu na sobotni mecz z Kociewskimi Diabłami.

MKKS Żak Koszalin 79:80 GKS Tychy (28:21 | 14:20 | 20:23 | 17:16)

Wieloch 20 (6 zbiórek), Stankowski 15, Kamiński 10, Krajewski 9 (8 zbiórek, 3 w ataku), Mąkowski 9 (3/4 za 3), Trubacz 8, Kędel 5, Nowakowski 2, Koperski 2, Chodukiewicz 0