Po pierwszej ligowej porażce z drużyną aktualnych Mistrzów Polski porozmawialiśmy o domowej klęsce, dyspozycji gości po meczach rozgrywanych w Hokejowej Lidze Mistrzów oraz nie zabrakło również kilku słów o nowej roli w strukturach drużyny z piwnego miasta. Zapraszamy na rozmowę z Olafem Bizackim, obrońcą GKS Tychy.

W trzeciej kolejce po dwóch zwycięstwach zapisujecie pierwszą porażkę. Jak podsumujesz dzisiejsze spotkanie?
Na pewno to był ciężki mecz. Niekiedy zdarzają się takie spotkania, że nic się nie klei. To była trudna rywalizacja.

Czy uważasz, że JKH po serii spotkań w CHL jest na fali wznoszącej? Czy to napędziło na tyle zespół trenera Róberta Kalabera, że byli faworytami tej rywalizacji?
Jastrzębski Klub Hokejowy zagrał nieco więcej spotkań w okresie przygotowawczym od nas. Teoretycznie byli i są w rytmie meczowym. Na pewno nie można powiedzieć, że w związku z tym byli od nas świeżsi. Można powiedzieć, że jesteśmy na takim samym poziomie. Nie ukrywajmy, że w Lidze Mistrzów musieli grać bardziej defensywnie, mniej ofensywnie. Drużyny przeciwko którym jastrzębianie grali byli teoretycznie i praktycznie na wyższym poziomie. Nasz dzisiejszy rywal gra praktycznie cały czas w ten sam sposób. Od kilku sezonów nie zmienili swojego stylu gry.

W obecnym sezonie awansowałeś w strukturach drużyny i jesteś asystentem kapitana. Co to dla Ciebie znaczy, i czy cieszysz się z tego faktu?
Cieszy mnie to i podbudowuje. Przekłada się to na jeszcze większą mobilizację do ciężkiej pracy.
Jaki jest Twój sposób na reset głowy po porażce?
Moim posobem na rozwiązywanie takich sytuacji są ćwiczenia fizyczne. Kolejnego dnia czeka nas analiza wideo przygotowana przez sztab trenerski.

