aktualności Rezerwy

Szóstej wyjazdowej porażki doznali podopieczni trenera Jarosława Zadylaka. Pomimo wyrównanej walki w Wodzisławiu, tyszanie musieli uznać wyższość miejscowej Odry, przegrywając 2:3.

Błędy, błędy, błędy…

Choć „Trójkolorowi” od pierwszych minut starali się narzucić tempo gry, to jednak wynik otworzyli gospodarze. Po błędzie Rutkowskiego w obronie, piłkarze Odry otrzymali rzut karny, którego na gola w pewnym stylu zamienił Gać (1:0). Trzy minuty później Lalko mógł podwyższyć, ale piłka po jego uderzeniu minęła tylko bramkę Odyjewskiego.

Nieco po ponad kwadransie gry tyszanie przeprowadzili skuteczny atak. Bojarski dobrze wypatrzył wychodzącego na czystą pozycję Kacpra Piątka, a ten przymierzył po dłuższym słupku i strzelił nie do obrony (1:1).

W 23. minucie defensywę miejscowych rozmontowali bracia Biegańscy. Do pełni szczęścia zabrakło tylko skutecznego wykończenia. W następnej akcji odważnie w pole karne rywali wszedł Bojarski. Wydawać by się mogło, że nasz napastnik był nieprzepisowo zatrzymywany, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia nakazując grać dalej.

Po pół godzinie gry do głosu doszli miejscowi, a czujność Odyjewskiego sprawdzili kolejno Abuladze i Tabala. Szczególnie ten drugi miał czego żałować, bowiem w jego przypadku wystarczyło dostawić nogę i skierować piłkę do pustej już bramki. To, co nie udało się Tabali w 34. minucie, wyszło natomiast w 37. Pozostawiony bez krycia gracz z Wodzisławia wykorzystał wrzutkę z rzutu rożnego i dał prowadzenie swojej drużynie (2:1).

Naszym problemem są bramki, które tracimy po prostych błędach. Wygląda to niemal tak, jakbyśmy sami je sobie strzelali i to najbardziej boli – nie krył swojego rozczarowania trener GKS II Tychy.

Tuż przed końcem pierwszej połowy tyszanie mogli doprowadzić do wyrównania, ale zarówno strzał Piątka, jak i uderzenie Bielusiaka okazały się mało precyzyjne.

Emocje do samego końca

Po zmianie stron rezerwiści pierwszą okazję do wyrównania mieli w 62. minucie. Kacper Piątek będąc w polu karnym rywali uderzył po dalszym słupku, ale Kacperski sobie tylko znanym sposobem uratował Odrę od utraty gola.

W 67. minucie tyszanom przytrafił się, kolejny tego dnia, prosty błąd, Prezent bezlitośnie wykorzystał Tabala podwyższając wynik na 3:1. Podopieczni trenera Burka długo jednak się nie cieszyli, a tym który dał sygnał do ataku był Krężelok. Wprowadzony na boisko raptem kilkadziesiąt sekund wcześniej zawodnik wykorzystał podanie Piątka i w zamieszaniu podbramkowym zmniejszył rozmiary porażki (3:2).

Poszli na wymianę ciosów

Wodzisławianie po utracie drugiej bramki ruszyli do ataku. Wpierw uderzał Abuladze, ale nasz golkiper wyjął futbolówkę „spod lady”. W następnej akcji Shalamberidze minąwszy Odyjewskiego na nasze szczęście trafił tylko w słupek.

Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry swoją okazję miał Bojarski, ale piłka po jego uderzeniu z głowy minęła tylko bramkę Odry. Tym samym trzy punkty zostały w Wodzisławiu Śląskim.

Ewidentnie naszą bolączką są mecze wyjazdowe. Na dodatek kolejne spotkanie również rozegramy na terenie rywali. Musimy się nad tym pochylić, żeby w następnych meczach zapunktować, bo sytuacja w tabeli robi się ciasna – podsumował trener Jarosław Zadylak.

MKS Odra Wodzisław Śląski – GKS II Tychy 3:2 (2:1)
1:0
 Gać (8. karny)
1:1 K. Piątek (16.)
2:1 Tabala (37.)
3:1 Tabala (67.)
3:2 Krężelok (69.)

Sędziował: Piotr Szypuła (Kozy)

GKS II Tychy: 1. Odyjewski – 21. Stefaniak (74, 31. Kozlenko), 19. Kopczyk, 7. Kokoszka (83, 24. Paluch), 18. Rutkowski, 78. Bielusiak (68, 79. Krężelok), 47. A. Biegański, 11. Misztal, 17. J. Biegański Ż, 77. K. Piątek, 14. Bojarski (89, 8. Jochemczyk). Trener Jarosław Zadylak.