position: absolute; right: 25px; top: 48pxposition: absolute; right: 05px; top: 28px

Wywiady

Piłka nożna › Aktualności › Wywiady

Patrik Čarnota: Warunki sprzyjają do gry w Polsce

czwartek, 29 sierpnia 2013
autor: Mateusz Długasiewicz
Fot. Ł. Sobala

W letniej przerwie do tyskiego pierwszoligowca przybyło wielu nowych piłkarzy. Ostatnim z nich jest Patrik Čarnota. To właśnie ze słowackim pomocnikiem porozmawialiśmy m.in. o transferze do GKS, niezapomnianej przygodzie z Ligą Europejską, a także o grze w „dziadka” z... Legią Warszawa. Zapraszamy do lektury!

Mateusz Długasiewicz: Przyznasz, że Twój transfer do GKS Tychy to małe zaskoczenie? Przecież regularnie występowałeś w słowackiej Ekstraklasie, a do tego zaliczyłeś też kilka meczów w kwalifikacjach do Ligi Europejskiej. Dlaczego wybrałeś właśnie ofertę z Tychów?
Patrik Čarnota: - Przed podpisaniem kontraktu słyszałem, że GKS to dobra drużyna posiadająca w swoim składzie wielu ciekawych piłkarzy. Nie ukrywam, że próbowałem znaleźć klub w polskiej Ekstraklasie, ale nie udało się. Chcę jednak w tyskich barwach grać jak najlepiej, żeby po sezonie móc powiedzieć, że był to dobry wybór.

W Spartaku Trnava byłeś podstawowym zawodnikiem. Nie było więc tematu, żeby tam zostać?
- Akurat tak się złożyło, że z końcem czerwca skończył mi się kontrakt. W dodatku zmienił się trener, który przedstawił swoją wizję prowadzenia zespołu. W jego planach nie było dla mnie miejsca, stąd też musiałem zacząć szukać nowego klubu.

Twój starszy brat również jest piłkarzem. Czy to on „zaraził” Cię futbolem?
- Nie. Od małego sam uganiałem się za piłką i wiedziałem, że właśnie to będę robił w przyszłości.

Przejdźmy teraz do Twojej dotychczasowej kariery. Tuż po ukończeniu gry w juniorskich zespołach, zakotwiczyłeś w czwartoligowym wówczas Gliniku Gorlice. Jak to się stało, że tam trafiłeś?
- Mając 19 lat grałem w młodzieżowej drużynie Tatrana Prešov, którego seniorzy występowali w najwyższej klasie rozgrywkowej na Słowacji. Chciałem ogrywać się w pierwszym zespole, ale tam nie było mi to dane. Gdy miałem definitywnie odejść do innego zespołu, działacze Tatrana zażądali za mnie dużych pieniędzy. Dlatego zdecydowałem się na wypożyczenie do Glinika. Po tym czasie byłem już wolnym zawodnikiem.

W barwach Glinika strzeliłeś sporo bramek.
- No tak, grałem tam najczęściej na pozycji skrzydłowego, więc kilka razy udało mi się pokonać bramkarza.

Ostatnie trzy lata spędziłeś w Spartaku Trnava, z którym występowałeś w kwalifikacjach do Ligi Europejskiej. To chyba duże przeżycie móc zagrać przeciwko takim firmom, jak Steaua Bukareszt, czy Lokomotiw Moskwa, przy wypełnionych po brzegi trybunach?
- Na pewno. Tamte mecze na zawsze pozostaną w mojej pamięci, bo jak na razie były to najwspanialsze chwile, jakie przeżyłem w swojej piłkarskiej karierze. Szkoda tylko, że nie udało nam się ani za pierwszym, ani za drugim razem awansować do fazy grupowej. W minionym sezonie po wyjazdowym spotkaniu w Bukareszcie prowadziliśmy 1:0 i gdy wydawało się, że w rewanżu przed własną publicznością będziemy w zdecydowanie lepszej sytuacji, to mimo to... przegraliśmy ten mecz 0:3.

W Trnavie debiutowałeś za czasów trenera Dušana Radolskiego, który obecnie prowadzi ligowego rywala tyszan - Termalicę Bruk-Bet Nieciecza.
- Trener Radolský ściągnął mnie do Trnavy, bo gdy przyjechałem tam na testy, pozytywnie zaopiniował moją osobę, dzięki czemu podpisałem kontrakt. Mam z tym szkoleniowcem miłe wspomnienia, bo to on dał mi szansę debiutu w słowackiej Ekstraklasie. Na pewno to trener potrafiący trzymać dyscyplinę w drużynie, a także dużo wymagać od piłkarzy.

Szukając informacji na Twój temat natknąłem się na sparingowy mecz Spartaka na zgrupowaniu w Turcji, zimą ubiegłego roku. Pamiętasz z jakim polskim zespołem wówczas grałeś?
- Jasne, zmierzyliśmy się wtedy z Legią Warszawa. Pamiętam to spotkanie, bo o ile w pierwszej połowie graliśmy jak równy z równym, prowadziliśmy nawet 1:0 po rzucie karnym, to w drugiej nie było już tak dobrze. Trener warszawiaków dokonał bodajże ośmiu zmian, na boisko weszli podstawowi piłkarze i się zaczęło (śmiech). To głównie Legia grała piłką, a my tylko próbowaliśmy im przeszkadzać. Taki piłkarski „dziadek” (śmiech). W efekcie przegraliśmy 1:3.

Od początku przygody z GKS Tychy występujesz jako defensywny pomocnik. Na Słowacji występowałeś też na obronie. Gdzie czujesz się najlepiej na boisku?
- Najczęściej grałem właśnie w środku pomocy. W europejskich pucharach trener Spartaka wystawiał mnie też na prawej obronie, a ostatnie pół roku występowałem na środku defensywy. Można więc powiedzieć, że jestem uniwersalnym zawodnikiem. Najlepiej jednak czuję się jako defensywny pomocnik.

Najlepszy zawodnik, z którym, lub też przeciwko któremu grałeś?
- (po chwili namysłu) Miałem przyjemność grać w jednym zespole z legendą słowackiej piłki - Miroslavem Karhanem, rekordzistą pod względem występów w reprezentacji (107 meczów - przyp. aut.). Jeśli chodzi o gracza z przeciwnej drużyny, to mogę wskazać na napastnika Lokomotiwu - Maicóna, który imponował przede wszystkim szybkością. Nie potrafię wyróżnić jednego piłkarza, ale też w Steaule Bukareszt było naprawdę wielu graczy z dużymi umiejętnościami.

W Polsce gra sporo Słowaków. Jak myślisz, dlaczego Twoi rodacy tak chętnie kontynuują kariery w naszym kraju?
- Wydaje mi się, że jednak rozgrywki w Polsce stoją na wyższym poziomie, niż na Słowacji. Ogólnie mówiąc warunki bardziej sprzyjają tutaj do gry w piłkę.

Zagrałeś dopiero w trzech meczach GKS, ale czy możesz już porównać ligę słowacką z polską?
- Na razie za wcześnie na takie spostrzeżenia. Zapytaj mnie o to po zakończeniu rundy, to na pewno będę mądrzejszy (śmiech).

Początek sezonu w waszym wykonaniu nie najlepszy. Jest nerwowo w szatni po dwóch wysokich porażkach z Dolcanem i Kolejarzem?
- Nie załamujemy się tym, choć oczywiście jest to dla nas niepokojące. Ciężko pracujemy na treningach, żeby nasza forma uległa poprawie i wierzę, że ten moment nadejdzie jak najszybciej.

Bardzo dobrze radzisz sobie z językiem polskim, zarówno w mowie, jak i piśmie.
- Cały czas się uczę, choć muszę przyznać, że ma on wiele wspólnego z językiem słowackim. Natomiast pismo ćwiczę rozmawiając z polskimi dziewczynami na portalach społecznościowych (śmiech).

Wyszukiwarka



Tabela ligowa

1. Odra Opole 33
2. Chojniczanka Chojnice 32
3. Miedź Legnica 31
4. Raków Częstochowa 29
5. Chrobry Głogów 27
6. Zagłębie Sosnowiec 26
7. Puszcza Niepołomice 26
8. Stal Mielec 25
9. GKS Katowice 25
10. Drutex-Bytovia 23
11. Podbeskidzie Bielsko-Biała 23
12. Pogoń Siedlce 23
13. Wigry Suwałki 22
14. GKS Tychy 20
15. Stomil Olsztyn 19
16. Olimpia Grudziądz 18
17. Górnik Łęczna 17
18. Ruch Chorzów 14
rozwińpokaż szczegóły

Galeria zdjęć

GKS Tychy - Wigry Suwałki
sobota, 18 listopada 2017


GKS Tychy TV

18. kolejka Nice 1 Liga: Skrót meczu GKS Tychy - Wigry Suwałki 0:3


Partnerzy

SPONSORZY & PARTNERZY


Zgłoś błąd

Widzisz błąd na naszych stronach?
Napisz do nas!
created by:input.com.pl
Copyright © 2003-2017 Tyski Sport S.A. · Polityka plików cookies