position: absolute; right: 25px; top: 48pxposition: absolute; right: 05px; top: 28px

Wywiady

Piłka nożna › Aktualności › Wywiady

Krzysztof Sitko: Chciałoby się wrócić na zieloną murawę

wtorek, 26 marca 2013
autor: Łukasz Sobala
gość: Krzysztof Sitko
Fot. Ł. Sobala

W historii GKS Tychy zapisał się jako jeden z najskuteczniejszych napastników. Filigranowy zawodnik w barwach górniczego klubu rozegrał 240 ligowych spotkań, w których zdobył aż 90 bramek. Prawdziwy ulubieniec tyskich kibiców z przełomu lat 80. i 90. Krzysztof Sitko – bo o nim mowa – ma obecnie 45 lat i w wywiadzie dla gkstychy.info wspomina stare czasy.

Łukasz Sobala: Nie bez powodu postanowiliśmy poprosić pana o wywiad. Proszę nam uwierzyć, że w wielu prywatnych rozmowach starsi kibice GKS wciąż wspominają Krzysztofa Sitko.
Krzysztof Sitko: - Doceniam to, bo minęło już tyle lat, a niektórzy ludzie wciąż mnie pamiętają. Sprawia mi to ogromną przyjemność. Szczególnie sytuacje, kiedy idę ulicą i czasem ktoś zupełnie obcy zatrzyma mnie, poda rękę i zapyta: „Co u ciebie słychać Krzysiu?” Jest to tym bardziej miłe, że nigdy nie uważałem się za jakąś gwiazdę. Po prostu w dawnych czasach robiłem na boisku to, co do mnie należało. Cieszę się, że tyszanie zapamiętali moją dobrą grę i strzelone bramki.

W historii GKS Tychy zapisał się pan jako jeden z najskuteczniejszych napastników, strzelając 90 goli w 240 ligowych spotkaniach. Taki napastnik to dla każdej drużyny prawdziwy skarb.
- Nie ukrywam, że z upływem czasu czułem się w tyskiej drużyny coraz pewniej. Byłem gwarancją, że w każdym sezonie zdobędę kilka, a nawet kilkanaście bramek. Niestety, nie wszyscy trenerzy za mną przepadali. Pamiętam, że w jednym sezonie, kiedy trenerem zespołu był Jan Benigier, zdobyłem 22 bramki. Czemu o tym wspominam? To był nie lada wyczyn, bo większość tych goli zdobyłem, wchodząc na boisko z ławki rezerwowych.

W szatni ostoja spokoju, a na boisku strasznie szybki i zabójczo skuteczny. Jak się panu udało połączyć te cechy?
- (śmiech) To jest rzeczywiście trudne do wytłumaczenia. W szatni zawsze był ktoś taki, kto miał dużo do powiedzenia. Byli Radek Gilewicz i Krzysiek Bizacki, buzia nie zamykała się również Rafałowi Oprzondkowi czy Mirkowi Rusowi. Ja ich wszystkich słuchałem i starałem się wynieść z ich słów i uwag to, co najlepsze. Tworzyliśmy świetny zespół, który uzupełniał się w każdym calu.

Mimo spokojnego usposobienia, przez pewien czas był pan kapitanem drużyny.
- Wyboru kapitana dokonywała cała drużyna. Byłem tym trochę zdziwiony, ale nie wypadało odmówić. Jeśli dobrze kojarzę, to tę funkcję pełniłem przez rok i wbrew pozorom potrafiłem zaznaczyć swoją obecność w szatni. Mimo wszystko najpierw starałem się jednak wszystkich wysłuchać. Świetnym kapitanem był Radek Gilewicz. „Gilu” mimo młodego wieku brylował na boisku i miał posłuch w drużynie. Wyróżniały go cechy przywódcze, zresztą tak samo jak „Bizaka”. Co ważne, obaj zawsze prosto z mostu mówili, co im się nie podoba i co należy zmienić w naszej grze.

Wspomniany Bizacki powiedział kiedyś, że Krzysztof Sitko był jego idolem, piłkarzem na którym się wzorował.
- Krzyśkowi udało się mnie przewyższyć i to w bardzo dużym stopniu. Cieszę się z tego powodu, bo „Bizak” to swój chłop, który jak ma coś do powiedzenia, to się z tym nie kryje. Dziwię się, a jednocześnie podziwiam go, że chce mu się jeszcze ganiać za piłką na tak wysokim poziomie. To jest jednak typ zawodnika, który przez cały mecz może być niewidoczny, ale jednym podaniem czy uderzeniem robi różnicę na korzyść swojej drużyny. Mało, nawet w obecnych czasach, jest w Polsce piłkarzy, którzy potrafią z taką dokładnością posłać prostopadłą piłkę do napastnika.

W latach 80. dochodziło do sytuacji, że w konsekwencji słabych wyników było się wysyłanym do pracy w kopalni, która utrzymywała GKS Tychy?
- Nie, za moich czasów nie było takich sytuacji. Jedynie czasem kilku zawodników było oddelegowanych do pracy na stadionie. Jak ktoś coś przeskrobał, to nie przychodził tylko na trening na godzinę 11, a stawiał się w pracy już trzy godziny wcześniej. Najczęściej jednak musiał kosić trawę lub malować płoty.

Gra w górniczym klubie pomogła uniknąć służby w wojsku?
- W czasach, gdy byliśmy prowadzeni przez kopalnię, odroczenie służby wojskowej było możliwe do 24. roku życia. Ja wtedy miałem bodajże 23 lata i trzeba było kombinować. Na szczęście, dzięki sprawnemu działaniu władz klubu, udało się uniknąć wojska.

Muszę zapytać o awans do II ligi wywalczony w 1992 roku. Jakie to uczucie dowiedzieć się o upragnionym awansie w sytuacji, kiedy się już było praktycznie pogodzonym z porażką?
- Mecze ostatniej kolejki: GKS Tychy z Odrą Opole i Ruchu Radzionków z Rymerem Niedobczyce, były rozgrywane o tej samej porze. My wygraliśmy dość wysoko, ale równocześnie byliśmy przekonani, że Ruch wygrał w Niedobczycach. Dziwnym trafem w radiu długo nie podawali wyniku tego drugiego spotkania. W pewnym momencie usłyszeliśmy, że Ruch przegrał. Zapanowała niesamowita euforia. Nie wszyscy w tym momencie byli w szatni, a kibice już dawno rozeszli się do domów. Nie trzeba było jednak długo czekać, a na murawie pojawiło się tylu kibiców, że nie było gdzie się wcisnąć. Swoją drogą wielu z nas myślało, że informacja o porażce Ruchu to jakiś żart. Aż się łezka w oku kręci… Swoją drogą trochę czekaliśmy na awans do II ligi. Do historii przeszły również niezapomniane baraże z Resovią.

Z GKS Tychy odszedł pan dosyć wcześnie, bo w wieku 27 lat. Co miało wpływ na przenosiny do Górnika Lędziny?
- Od chwili, kiedy przyszedłem do GKS Tychy z drużyny Jedność Kosztowy, nie wyobrażałem sobie, że mogę jeszcze odejść do klubu z niższej ligi niż GKS. W Górniku miałem jednak zagwarantowane wynagrodzenie, co już nie było tak pewne w Tychach. Grało się z miesiąca na miesiąc, bo kiedyś ciężko było zgarnąć ogromne pieniądze na boisku. Było mi żal, ale nie miałem innego wyjścia. Miałem na utrzymaniu rodzinę, małe dzieci i musiałem przenieść się do Lędzin. Na moim transferze skorzystał również GKS, który zarobione pieniądze mógł przeznaczyć na spłatę zaległości wobec innych zawodników. Wcześniej zaliczyłem jeszcze testy w jednym z trzecioligowych klubów z Niemiec. Testy wypadły super, ale przez pewną osobę z transferu nic nie wyszło, bo zażądano ze mnie o wiele więcej pieniędzy, niż to było wcześniej ustalone. W tym miejscu nie muszę chyba wspominać, że wówczas Niemcy to był zupełnie inny piłkarski świat, zresztą jak po dzień dzisiejszy.

Problemy zdrowotne sprawiły jednak, że piłkarzem Górnika Lędziny był pan bardzo krótko.
- Po pół roku gry w Lędzinach okazało się, że mam ogromne problemy z nadciśnieniem. Badania jasno wskazywały, że nie mogę już uprawiać sportu, a na dodatek niezbędne okazało się wstawienie rozrusznika serca. W 1995 roku zawiesiłem buty na kołku, a dwa lata później przeszedłem pierwszą operację, która później musiała jeszcze zostać powtórzona. Obecnie jestem na rencie i nie ukrywam, że stale szukam sposobu zarobienia paru dodatkowych groszy…

Wyczekiwał pan momentu, aż w GKS zagra jeden z synów - Bartłomiej?
- Czekałem na debiut syna w meczu ligowym. Był nawet taki moment, że rozegrał jedno spotkanie w rozgrywkach Pucharu Polski. Potem przytrafiły mu się problemy zdrowotne, na nieszczęście konieczny był zabieg artroskopii kolana. Może gdyby wcześniej dostał swoją szansę, to inaczej wszystko by się potoczyło? Syna jednak do niczego nie zmuszałem, sam chciał grać w piłkę.

Miewa pan chwilę, kiedy bierze do rąk stare fotografie i wspomina grę w GKS?

- Oczywiście. Tego po prostu nie da się uniknąć po tylu latach gry. Mam sporo wycinków z gazet i fotografii. Zostały zarówno dobre, jak i złe wspomnienia. Chciałoby się cofnąć czas i wrócić na zieloną murawę…

Wyszukiwarka



Tabela ligowa

1. Odra Opole 33
2. Chojniczanka Chojnice 32
3. Miedź Legnica 31
4. Raków Częstochowa 29
5. Stal Mielec 28
6. Chrobry Głogów 27
7. Zagłębie Sosnowiec 26
8. Puszcza Niepołomice 26
9. GKS Katowice 25
10. Drutex-Bytovia 23
11. Wigry Suwałki 23
12. Podbeskidzie Bielsko-Biała 23
13. Pogoń Siedlce 23
14. GKS Tychy 20
15. Stomil Olsztyn 19
16. Olimpia Grudziądz 18
17. Górnik Łęczna 17
18. Ruch Chorzów 15
rozwińpokaż szczegóły

Galeria zdjęć

GKS Tychy - Wigry Suwałki
sobota, 18 listopada 2017


GKS Tychy TV

18. kolejka Nice 1 Liga: Skrót meczu GKS Tychy - Wigry Suwałki 0:3


Partnerzy

SPONSORZY & PARTNERZY


Zgłoś błąd

Widzisz błąd na naszych stronach?
Napisz do nas!
created by:input.com.pl
Copyright © 2003-2017 Tyski Sport S.A. · Polityka plików cookies