position: absolute; right: 25px; top: 48pxposition: absolute; right: 05px; top: 28px

Wywiady

Piłka nożna › Aktualności › Wywiady

Tomasz Kasprzyk: Wszystko było dla mnie nowe

środa, 1 października 2008
autor: Łukasz Sobala i Michał Rus
gość: Tomasz Kasprzyk
Fot. Ł. Sobala

Urodzony 28 sierpnia 1979 roku w Rudzie Śląskiej piłkarz mógł zostać tamtejszym Paolo Maldinim, ale po dziewięciu latach gry w Grunwaldzie Ruda Śląska, podczas których ofensywnie usposobiony zawodnik rozegrał 219 spotkań i zdobył 77 goli, zdecydował się na zmianę klubu. Popularny „Kacper” pojawił się w tyskiej szatni przed rundą wiosenną sezonu 2007/08 i wydatnie przyczynił się do upragnionego awansu, który świętowaliśmy w czerwcu. Prywatnie Tomasz Kasprzyk myśli o ślubie ze swoją narzeczoną Olą i nałogowo przesiaduje na serwisie kurnik.pl, gdzie uwielbia grać w gry karciane (dla zainteresowanych podajemy nick: kacpergks79). „Kacper” lubi sobie również długo pospać, za swojego idola uważa Francuza Zinedine Zidane i, jak sam podkreślał kilka razy, w GKS Tychy czuje się bardzo szczęśliwy.

Podejrzewamy, że zawodnik z taką techniką i przyspieszeniem już od dziecka dobrze wiedział, że w przyszłości zostanie piłkarzem.
- I chyba rzeczywiście tak było. W piłkę grał tata, jego bracia, później też mój młodszy brat, więc nie miałem innego wyboru. Ojciec Jan był środkowym pomocnikiem, grał m.in. w Unii Tarnów i przez dwa sezony w Grunwaldzie Ruda Śląska. Kiedy miałem sześć lat, tata zabrał mnie na pierwszy trening Grunwaldu. W klubie z Halemby przeszedłem wszystkie szczeble rozgrywek młodzieżowych – od trampkarzy młodszych do juniorów starszych. Co ciekawe, na początku trener ustawiał mnie na prawej obronie, ale z biegiem czasu przesuwałem się coraz bardziej do przodu.

Jesteś wychowankiem Grunwaldu Ruda Śląska, w którym, gdyby nie GKS Tychy, spędziłbyś pewnie całe życie.
- Okres spędzony w Grunwaldzie zawsze będę wspominał bardzo miło, ale już od dłuższego czasu chciałem przenieść się do innego, lepszego klubu. Byłem na testach w Górniku Zabrze, Ruchu Chorzów, Szczakowiance Jaworzno, Koronie Kielce… Nie potrafiłem się jednak wybić na gierkach, na których praktycznie każdy testowany zawodnik chciał pokazać się z najlepszej strony. Gdybym miał okazje potrenować w jednym z tych klubów przynajmniej przez tydzień, na pewno przekonałbym do siebie i trenera, i działaczy.
Koniec końców, doszedłem do wniosku, że potrzebuję nowych wyzwań, motywacji, gry w wyższej klasie rozgrywkowej. Pojawiła się oferta GKS Tychy, przyjąłem ją i nie żałuję – jestem teraz bardzo szczęśliwy.

Nie licząc dwóch półrocznych epizodów, byłeś piłkarzem Grunwaldu aż dziewięć lat. W tym czasie przeżyłeś bardzo wiele, łącznie z wypadkiem samochodowym.
- W niedzielę, 15 kwietnia ubiegłego roku jechałem na zbiórkę halowej drużyny Jango Katowice, z którą miałem jechać na turniej Halowego Pucharu Polski. Z domu wyjechałem o 6:10, zbiórka była zaplanowana na 7:00. Osiem kilometrów od domu wypadłem z zakrętu i uderzyłem w drzewo. Lubię szybką jazdę, do tego doszła głośna muzyka z radia, chwila nieuwagi, i mnie pokarało…
Miałem dużo szczęścia. Auto było do kasacji, a ja miałem tylko kilka szwów i krwiaki pod czaszką, które bardzo niepokoiły lekarzy. Podobno chcieli je nawet usuwać operacyjnie, ale nie wyraziła na to zgody moja narzeczona Ola. I całe szczęście, bo krwiaki zniknęły same, a po operacji mógłbym nie wrócić do pełnej sprawności.
O czym myślałem w szpitalu? Pierwszych czterech dni nie pamiętam, a potem zleciało się tylu znajomych, że nie miałem chwili spokoju. Bałem się jedynie, że już nie będę mógł grać w piłkę. Wtedy też chyba sobie pomyślałem, że jeśli wszystko będzie w porządku, to nadszedł najwyższy czas, żeby zmienić klub, otoczenie.

Powrót do gry miałeś jednak imponujący.
- W ostatniej kolejce sezonu 2006/07 graliśmy z Gwiazdą Skrzyszów. Spotkanie zakończyło się naszym zwycięstwem 8:1, a ja zagrałem ostatnie pół godziny i strzeliłem dwa gole. Nikt w klubie nie chciał mi jednak wierzyć, że już mogę grać w piłkę. Od wypadku minęło przecież zaledwie dwa miesiące. Znalazłem jednak dwóch lekarzy, którzy wzięli za mnie odpowiedzialność, przyniosłem zaświadczenia i trener wpuścił mnie na boisko.

Życie w Halembie toczy się głównie wokół lokalnej kopalni. Dlatego też pewnie na swój sposób przeżywałeś te wszystkie tragedie, które w ciągu ostatnich kilku lat miały miejsce w KWK „Halemba”.
- Rzeczywiście, mieszkam w typowo górniczej dzielnicy, gdzie praktycznie każdy ma w rodzinie kogoś, kto pracuje w kopalni. W Halembie wszyscy znają się bardzo dobrze i bardzo przeżywają wypadki w kopalni. Sam mam znajomych, których członkowie rodzin ginęli lub też ulegali ciężkim wypadkom. Nigdy nie zjechałem do pracy pod ziemią i nie mam na to ochoty. Słyszałem, jak tam jest niebezpiecznie, jak w każdej chwili może się wydarzyć coś strasznego.

Po największej tragedii w listopadzie 2006 roku zagrałeś w kadrze Górnego Śląska przeciwko reprezentacji Polski w meczu charytatywnym na rzecz rodzin ofiar. Jak wspominasz ten mecz?
- Organizatorzy chcieli, aby w kadrze Górnego Śląska zagrał ktoś z Rudy Śląskiej, a prezes klubu wytypował właśnie mnie. Okazja była wprawdzie bardzo wyjątkowa, ale siedząc w szatni z piłkarzami z pierwszej ligi czułem się naprawdę fajnie. W Chorzowie zagrałem 10 minut i miałem nawet jedną okazję do zdobycia bramki. Dwa gole strzeliłem jednak kilka dni wcześniej w meczu Grunwald Ruda Śląska – Górny Śląsk, który wygraliśmy 3:2.

Śmiało można powiedzieć, że jesteś Ślązakiem z krwi i kości.
- Rodzice wprawdzie nie pochodzą ze Śląska, ale ja od urodzenia mieszkam w Rudzie Śląskiej, dlatego czuję się Ślązakiem i myślę, że jest to powód do pewnej dumy. Używam też gwary, chociaż czasami moi rozmówcy mają małe problemy ze zrozumieniem niektórych słów.

No właśnie, zdarzają się czasami nieporozumienia w zespole, szczególnie z młodszymi kolegami?
- Najlepiej rozumiem się z Mateuszem Wróblem, bo „Wróbelek”  tyż se godo po ślonsku (śmiech). Na początku w szatni musiałem niektóre słówka tłumaczyć na polski, ale po kilku miesiącach pobytu w Tychach wszyscy już dobrze wiedzą, co w danej chwili mam na myśli.

Twoje życie to nie tylko piłka nożna, ale również futsal. Kiedy piłka halowa zaczęła Cię pociągać?
- Jakieś dziesięć lat temu przeszedłem się na mecz Fribeksu Ruda Śląska i halowa odmiana piłki nożnej bardzo mi się spodobała. W Rudzie Śląskiej mieliśmy lokalną ligę futsalu, zacząłem w niej występować i bardzo szybko mnie zauważono. Najpierw grałem z Fribeksem w pierwszej lidze, a później dostałem ofertę z Cleareksu Chorzów.

Na swoim koncie masz kilka znaczących sukcesów, m.in. mistrzostwo Polski z Cleareksem Chorzów w 2006 roku. Jak smakował złoty medal, który odbierałeś już jako zawodnik Jango Katowice?
- Było to bardzo dziwne uczucie… W przerwie pomiędzy rundami nie dogadałem się z działaczami Cleareksu i postanowiłem przejść do Jango Katowice. Tymczasem pół roku później moi koledzy świętowali mistrzowski tytuł. W czasie sezonu walka była bardzo zacięta, ale po cichu kibicowałem Cleareksowi. Medal przyjąłem, mam go schowany gdzieś w domu. W przyszłości będzie się czym pochwalić wnukom (śmiech).

Zaliczyłeś również udane występy w reprezentacji narodowej.
- Zaczynając występy na halowych parkietach, nawet nie podejrzewałem, że kiedyś dane mi będzie grać w koszulce z orzełkiem na piersi. Dostałem trochę powołań, zagrałem kilkanaście meczów, zdobyłem kilka bramek. Dzięki futsalowi zwiedziłem trochę świata – Hiszpanię, Węgry, Serbię…

Dlaczego więc postawiłeś na występy na dużym boisku? Jango, Twój ostatni klub, w tym sezonie mierzy bardzo wysoko.
- Przeanalizowałem wszystkie za i przeciw i doszedłem do wniosku, że gra na dużym boisku bardziej mnie cieszy. Czuję się wciąż młodym zawodnikiem, chce jeszcze trochę pograć, a na futsal zawsze przyjdzie czas. Obecnie jestem zgłoszony do rozgrywek Gwiazdy Ruda Śląska i po zakończeniu rundy jesiennej może zagram w kilku meczach i pomogę klubowi z mojego miasta. A Jango ma w tym sezonie spore szansę na mistrzostwo, ale niczego nie można z góry przesądzać.

Do GKS Tychy trafiłeś przed rundą wiosenną ubiegłego sezonu. Po dziewięciu latach gry w jednym klubie ciężko było zmienić otoczenie?
- Po tak długim pobycie w jednym klubie, w Tychach wszystko było dla mnie nowe – szatnia, koledzy, stadion, kibice. Drużyna przyjęła mnie jednak bardzo dobrze, już wcześniej znałem się z Jarkiem Zadylakiem i Michałem Słoniną.

W Tychach zaaklimatyzowałeś się bardzo szybko, ale straciłeś swój pseudonim „Nakata”…
- Takim przydomkiem ochrzcił mnie Jarek Zajdel, bo podobnie jak ten japoński zawodnik, od czasu do czasu farbowałem sobie włosy na kolor blond. Czasami jednak coś wychodziło nie tak i miałem żółte włosy… Na szczęście już wyrosłem z tych głupot (śmiech).

Twoje cztery gole w ubiegłym sezonie przyczyniły się do upragnionego, nie tylko dla klubu, ale i dla Ciebie, awansu.
- Przechodząc do Tychów, dobrze zdawałem sobie sprawę, że walczymy o awans. Wszystko było podporządkowane temu celowi. Po ciężkiej walce z Ruchem Radzionków wygraliśmy dwa baraże i mogliśmy rozpocząć świętowanie. Dla mnie również wyjątkowe, bo to był mój pierwszy piłkarski awans.
Jeszcze raz chciałbym podkreślić, że w GKS czuje się bardzo szczęśliwy. W porównaniu do Grunwaldu wszystko jest tutaj na swoim miejscu. Przenosiny do tyskiego klubu były dla mnie dużym przeskokiem pod każdym względem.

W tym sezonie wygrywanie już tak łatwo nam nie przychodzi…
- Moim zdaniem różnica pomiędzy IV a nową II ligą nie jest tak duża, jak mogłoby się wydawać. Wychodzimy jednak na mecze bardzo spięci, liczymy na zwycięstwo, ale zamiast strzelać, to tracimy głupie bramki. Jednak w każdym meczu walczymy o zwycięstwo.

Wyszukiwarka



Tabela ligowa

1. Chojniczanka Chojnice 32
2. Miedź Legnica 30
3. Odra Opole 30
4. Raków Częstochowa 28
5. Chrobry Głogów 27
6. Zagłębie Sosnowiec 26
7. Puszcza Niepołomice 26
8. Stal Mielec 25
9. GKS Katowice 25
10. Drutex-Bytovia 23
11. Podbeskidzie Bielsko-Biała 23
12. Pogoń Siedlce 23
13. Wigry Suwałki 22
14. GKS Tychy 20
15. Stomil Olsztyn 19
16. Olimpia Grudziądz 18
17. Górnik Łęczna 17
18. Ruch Chorzów 14
rozwińpokaż szczegóły

Galeria zdjęć

GKS Tychy - Zagłębie Sosnowiec
niedziela, 12 listopada 2017


GKS Tychy TV

Raport przed meczem GKS Tychy - Wigry Suwałki


Partnerzy

SPONSORZY & PARTNERZY


Zgłoś błąd

Widzisz błąd na naszych stronach?
Napisz do nas!
created by:input.com.pl
Copyright © 2003-2017 Tyski Sport S.A. · Polityka plików cookies