position: absolute; right: 25px; top: 48pxposition: absolute; right: 05px; top: 28px

Wywiady

Piłka nożna › Aktualności › Wywiady

Daniel Feruga: Odwdzięczyć się za zaufanie

sobota, 13 marca 2010
autor: Łukasz Sobala
gość: Daniel Feruga
Fot. Ł. Sobala

Gdy w 2006 roku zdobył mistrzostwo Polski juniorów z Gwarkiem Zabrze oraz otrzymał nagrodę najlepszego zawodnika turnieju, w mediach zrobiło się o nim głośno. Dzięki temu był bliski transferu do VfL Wolfsburg, jednak ostatecznie wylądował w Ruchu Chorzów. Daniel Feruga swojej przygody z chorzowskim klubem do udanej jednak zaliczyć nie może, bowiem w Ekstraklasie rozegrał tylko pięć spotkań. - Nie tak sobie to wyobrażałem, myślałem, że będę grał. Gdy jednak trenerem został Bogusław Pietrzak, wszystko się posypało. Do Chorzowa nie mam już chyba po co wracać, chociaż z Ruchem wiąże mnie jeszcze trzyletni kontrakt - mówi 22-letni pomocnik, który w rundzie wiosennej będzie reprezentował barwy GKS Tychy.

Wchodząc do tyskiej szatni zapewne nie czułeś się samotnie...
- Rzeczywiście, osoby Damiana Furczyka, Sylwestra Dębowskiego czy Bartłomieja Babiarza nie są mi obce. Z "Furą", z którym świetnie rozumiem się na boisku i z "Dębolem" występowałem w Gwarku Zabrze, a "Babiego" znam z Ruchu Chorzów. Poza tym z ligowych boisk znam jeszcze Krzysia Bizackiego i Mariusza Masternaka.

Do GKS Tychy trafiłeś w ostatniej chwili. Dlaczego zdecydowałeś się na grę tutaj? Nie jest to dla Ciebie krok w tył?
- Miałem oferty z klubów, które grają w wyższych ligach, ale one nie potrafiły się dogadać z Ruchem. Problemem był mój trzyletni kontrakt, a nie pieniądze, jakby mogło się niektórym wydawać. Nie wyobrażałem sobie, że spędzę kolejne miesiące w Młodej Ekstraklasie, dlatego chciałem odejść i na moje szczęście udało się to w ostatniej chwili. W GKS mam możliwość rozwoju, który wiąże się z regularnym graniem. Poziom drugiej ligi wcale nie jest taki zły, jest naprawdę kilka dobrych drużyn, więc przyjścia do Tychów nie uważam za krok do tyłu. Gra w drugiej ludzie nie jest dla mnie sportowym zesłaniem.

Od 2008 roku w Ekstraklasie w barwach Ruchu Chorzów rozegrałeś tylko pięć spotkań. Dla młodego, ambitnego piłkarza to chyba zdecydowanie za mało?
- Przechodząc do Ruchu myślałem, że będę grał i na początku trener Dusan Radolsky umiejętnie wprowadzał mnie na boiska Ekstraklasy. Trener cały czas podkreślał, że jest ze mnie zadowolony. Moja sytuacja w Chorzowie diametralnie zmieniła się wraz z przyjściem trenera Bogusława Pietrzaka, który, delikatnie mówiąc, nie darzył mnie sympatią. Podobnie zresztą było z osobą Marcina Sobczaka, wówczas najlepszego strzelca zespołu. Bez słowa wyjaśnienia zostałem przesunięty do zespołu Młodej Ekstraklasy, w której jednak na dłuższą metę nie ma sensu występować. Do Chorzowa nie mam już chyba po co wracać, chociaż z Ruchem wiąże mnie jeszcze trzyletni kontrakt.

W pewnym momencie Twojej kariery zostałeś uznany za wielki talent, okrzyknięto Cię jedną z nadziei polskiej piłki - podobnie zresztą jak Tomasza Cywkę. Jednak on wyjechał do Anglii, a Ty trafiłeś do Ruchu Chorzów. Teraz jesteś tylko w drugoligowym klubie. Nie tak to miało chyba wyglądać?
- Po zdobyciu mistrzostwa Polski juniorów, gdy miałem swoje pięć minut, myślałem, że w piłce coś osiągnę i nigdy nie powiedziałbym, że wyląduję w drugoligowym polskim klubie. Byłem jednak młodym chłopakiem, bez żadnych zobowiązań i inaczej patrzyłem na świat. Przekonałem się jednak, że w piłce nie wystarczy mieć umiejętności - trzeba mieć jeszcze szczęście, którego ja jeszcze nie znalazłem.

W 2007 roku media pisały, że byłeś bliski transferu do jednego z klubów niemieckiej Bundesligi - HSV Hamburg lub VfL Wolfsburg. Ile prawdy było w tych doniesieniach i dlaczego nic z tego nie wyszło?
- Gdy miałem 17 lat byłem na testach w kilku klubach m.in. właśnie w HSV i VfL. Najbliżej było mi do Wolfsburga, gdzie nawet rozmawiałem z ówczesnym trenerem Klausem Augenthalerem oraz Jackiem Krzynówkiem. Z rozmów wynikało, że Niemcy chcieli, żebym u nich został. Nie wiem jednak dlaczego do tego nie doszło - może była w tym wina mojego byłego menadżera, może też Gwarka Zabrze, który dyktował za mnie wysoką cenę. Kiedyś był też temat FK Moskwa, ale to bardziej w kontekście zarobienia pieniędzy przez Gwarek.
Natomiast z polskich klubów, przed przejściem do Ruchu, zainteresowanie moją osobą zgłosiła Wisła Kraków oraz Legia Warszawa, do której miałem udać się na testy, ale w tym czasie miałem problemy z kolanami. Wiem, że do dzisiaj trener Jacek Magiera ma moje nazwisko zapisane w notesie i nie stracił mnie z widoku. Muszę jednak przyznać, że za granicą trenerzy oraz inni piłkarze mają zupełnie odmienne podejście do nowego zawodnika w szatni niż w Polsce. Tam każdy traktuję cię na równi i chce ci pomóc.

Na swoim koncie masz kilka znaczących sukcesów w juniorskiej piłce m.in. mistrzostwo Polski juniorów starszych z Gwarkiem Zabrze oraz mistrzostwo Polski Młodej Ekstraklasy w barwach Ruchu Chorzów. Które mistrzostwo smakowało lepiej?
- Zdecydowanie to zdobyte z Gwarkiem Zabrze. To były chyba najlepsze, jak do tej pory, lata w mojej przygodzie z piłką - "Fura" i "Dębol" pewnie zgodzą się ze mną. Mieliśmy wtedy taką drużynę, że w drodze po mistrzostwo przegraliśmy tylko jeden mecz i gdybyśmy nie wywalczyli złotego medalu, to można byłoby mówić o sensacji. W Ostrowcu Świętokrzyskim zostałem również uznany najlepszym zawodnikiem turnieju.
Mistrzostwo Młodej Ekstraklasy również cieszy, ale z chłopakami grałem tylko pół roku, bo później zostałem wypożyczony do GKS Jastrzębie.

Masz za sobą występy w juniorskich reprezentacjach Polski.
- Bardzo fajna przygoda i wielkie wyróżnienie. Dzięki temu miałem okazję zobaczyć trochę świata. Pamiętam, że kiedyś chciałem dostać się do reprezentacji Polski do 21 lat, a później przebić się do seniorskiej kadry na Euro 2012. Niestety, wszystko się trochę pokrzyżowało. Wierzę jednak, że kiedyś mi się to uda.

Rundę wiosenną poprzedniego sezonu spędziłeś na wypożyczeniu w GKS Jastrzębie. Musisz miło wspominać grę w tym klubie, bo byłeś wiodącą postacią drużyny.
- Oczywiście. Atmosfera w szatni dzięki Jackowi Wiśniewskiemu, Jakubowi Kafce czy Robertowi Żbikowskiemu była fantastyczna. Mieliśmy zgraną ekipę. Świetnie dogadywałem się z trenerem Jerzym Wyrobkiem, przy którym ożyłem i rozegrałem bardzo dobrą rundę na pierwszoligowych boiskach.

Trener Mirosław Smyła cały czas podkreśla, że jesteś prawdziwym piłkarzem, bo w pierwszej kolejności stawiasz na trening, a nie pytasz od razu o sytuację w klubie. Jak to skomentujesz?
- Wiedziałem od kolegów, jaka jest sytuacja w GKS. Podobnie było, gdy grałem w Jastrzębiu, ale również niewesoło jest w Ruchu Chorzów, którego zadłużenie wobec mnie na dniach sięgnie trzech miesięcy. Wiadomo, że pieniądze w życiu są ważne - tym bardziej, że za półtora roku czeka mnie ślub. Ja jednak przede wszystkim chciałem grać, a w Tychach mam taka możliwość. Czuję, że chcą tutaj na mnie stawiać. Jednak żeby to było możliwe, muszę być jak najlepiej przygotowany. W pierwszej rozmowie z trenerem Mirosławem Smyłą poprosiłem więc o treningi indywidualne, bo czułem, że fizycznie prezentuje się fatalnie.

Tyscy kibice nie mieli zbyt wielu okazji zobaczyć Cię w akcji w przedsezonowych sparingach. Czego mogą się po Tobie spodziewać?
- Na moje szczęścia start ligi się opóźnił, więc powinienem być dobrze przygotowany. Pierwszą bramkę dla GKS, choć tylko w sparingu, to jednak już zdobyłem. Myślę, że to będzie dobry prognostyk. Nie chce składać żadnych deklaracji, mam jedynie nadzieję, że trener i kibice po każdym meczu będę za mnie zadowoleni. Koncentruję się tylko na grze w GKS. Jestem tutaj po to, żeby dać z siebie wszystko, grać jak najlepiej, a nie odwalić byle jaką robotę i pójść do domu. Dobra grą chcę się odwdzięczyć ludziom, którzy mi w Tychach zaufali.

Jakie masz oczekiwania przed rozpoczynającą się rundą wiosenną?
- Każdy z nas ma w podświadomości, że do miejsca gwarantującego awans tracimy tylko sześć punktów, dlatego nie mamy zamiaru składać broni i jeśli unikniemy głupich porażek, wszystko jest możliwe. Oczywiście, tak jak podkreśla trener Smyła, nie mamy tak szerokiej kadry jak np. Radzionków, ale tworzymy zgrany kolektyw. Jestem naprawdę pod wrażeniem tego, jak prezentujemy się jako zespół. Podoba mi się, że gramy ofensywny oraz kombinacyjny futbol.

Wyszukiwarka



Tabela ligowa

1. Odra Opole 33
2. Chojniczanka Chojnice 32
3. Miedź Legnica 31
4. Raków Częstochowa 29
5. Chrobry Głogów 27
6. Zagłębie Sosnowiec 26
7. Puszcza Niepołomice 26
8. Stal Mielec 25
9. GKS Katowice 25
10. Drutex-Bytovia 23
11. Podbeskidzie Bielsko-Biała 23
12. Pogoń Siedlce 23
13. Wigry Suwałki 22
14. GKS Tychy 20
15. Stomil Olsztyn 19
16. Olimpia Grudziądz 18
17. Górnik Łęczna 17
18. Ruch Chorzów 14
rozwińpokaż szczegóły

Galeria zdjęć

GKS Tychy - Wigry Suwałki
sobota, 18 listopada 2017


GKS Tychy TV

18. kolejka Nice 1 Liga: Skrót meczu GKS Tychy - Wigry Suwałki 0:3


Partnerzy

SPONSORZY & PARTNERZY


Zgłoś błąd

Widzisz błąd na naszych stronach?
Napisz do nas!
created by:input.com.pl
Copyright © 2003-2017 Tyski Sport S.A. · Polityka plików cookies