position: absolute; right: 25px; top: 48pxposition: absolute; right: 05px; top: 28px

Wywiady

Piłka nożna › Aktualności › Wywiady

Piotr Mandrysz: Ta drużyna przeszła do historii

poniedziałek, 4 czerwca 2012
autor: Mateusz Długasiewicz
gość: Piotr Mandrysz
Fot. Ł. Sobala

Po osiemnastu latach przerwy, GKS Tychy powrócił na drugi poziom rozgrywkowy w Polsce. Awans rodził się w bólach, ale najważniejsze, że w przyszłym sezonie, obok Miedzi Legnica, tyszanie zagrają w I lidze. Jednym z głównych ojców sukcesu jest trener Piotr Mandrysz, z którym w obszernym wywiadzie porozmawialiśmy m.in. o minionych rozgrywkach, planach na kolejny sezon, przyszłości Damiana Szczęsnego, a także o zbliżających się Mistrzostwach Europy. Nie przedłużając już, zapraszamy wszystkich do lektury.

Zakończony niedawno sezon 2011/12 był niewątpliwie bardzo udany dla GKS Tychy - po osiemnastu latach awansowaliśmy na zaplecze Ekstraklasy. A jak trener ocenia minione rozgrywki?
- Każda inna ocena, niż satysfakcja byłaby niewątpliwie złą i nietrafną oceną. Wiadomo, że awanse nie są codziennością, i nie wywalcza się ich często. Te słowa doskonale pasują do GKS Tychy, który na zaplecze Ekstraklasy powrócił po osiemnastu latach. Awans udało nam się zrobić w niełatwych warunkach, bo przecież cały sezon graliśmy poza Tychami. Ta drużyna, a ja razem z nią, przeszła do historii, osiągając ten sukces w takich okolicznościach. Bardzo się z tego cieszymy.

Zgodzi się trener ze stwierdzeniem, że liga w tym roku była bardzo wyrównana? Świadczyć o tym może choćby to, że 59 punktów wystarczyło do awansu.
- Tak, ale trzeba przyznać, że każda z lig w naszym kraju była w tym roku bardzo wyrównana. To pokazuje, że coraz więcej klubów marzy o różnych celach - dla jednych jest to utrzymanie, dla drugich promocja do wyższej klasy rozgrywkowej. Stąd też w każdym spotkaniu, od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty trwała ostra walka.

Jaki czynnik, zdaniem trenera, zadecydował o tym, że to właśnie GKS Tychy cieszył się z awansu?
- Myślę, że charakter zespołu. Rundę wiosenną mieliśmy bardzo trudną, broniliśmy pozycji lidera, dlatego też wszystkie zespoły na mecze z nami mobilizowały się podwójnie. Nie gra się z taką presją łatwo, jednak ta młoda drużyna mimo wszystko sobie z tym poradziła. To bardzo dobrze o niej świadczy.

Przychodząc do Tychów latem ubiegłego roku spodziewał się trener, że już po roku pracy będzie świętował awans do I ligi?
- Przed rozpoczęciem sezonu miałem kilka ofert z różnych klubów, również spoza Śląska. Nie chciałem się jednak stąd ruszać. Jestem ambitnym człowiekiem, dlatego przychodząc tutaj oczywiście miałem swoje ukryte aspiracje. Doskonale wiem, że nie zawsze udaje się osiągnąć zamierzonego celu, bo przecież to jest sport, ale ja głęboko w to wierzyłem. Różnica polega na tym, że nie mówiąc tego głośno, zrobiłem to.

Dla trenera awans z GKS Tychy jest już piątym w karierze. Jeśli popatrzeć na to, że cały sezon graliście poza Tychami, to ten sukces musi smakować jeszcze lepiej?
- Dla mnie to jest kolejny z nietypowych awansów, w których miałem przyjemność uczestniczyć. Bo rzeczywiście ten z GKS, z racji rozgrywania meczów domowych poza siedzibą klubu, jest nietypowy. Takim był również awans w roli grającego trenera RKS Radomsko w sezonie 2000/01. Jak więc widać chyba pisane mi są takie specyficzne historie.

Jak trener ocenia postawę poszczególnych formacji zespołu?
- Osiągając sukces trudno doszukiwać się minusów, ale trzeba otwarcie przyznać, że myśmy je mieli. Z pewnością jako zespół graliśmy bardzo dobrze w grze obronnej, bo przecież, zaraz po Miedzi Legnica, straciliśmy najmniej bramek w lidze. Tak więc tutaj spisaliśmy się bardzo dobrze. Oczywiście nie jest to tylko zasługa bramkarza i obrońców, bo bronią wszyscy, jak również wszyscy atakują. Szwankowała za to gra w ofensywie, a przede wszystkim wykończenie akcji. W tym elemencie są największe rezerwy.

Czy był taki mecz w całym sezonie, z którego trener jest zadowolony w całości - od 1. do 90. minuty?
- Nie było. Byłem jednak zadowolony od 1. do 85. minuty z rewanżowego spotkania z Miedzią Legnica, gdzie prowadziliśmy 2:0 i powinniśmy wygrywać wyżej, bo mecz był pod naszą całkowitą kontrolą. W końcówce przeciwnik zdobył gola kontaktowego, wyrównując bilans dwumeczu. Na szczęście to nie zaważyło na ostatecznej klasyfikacji. Oczywiście dobrych meczów było więcej, ale przecież nie da się grać wszystkich pojedynków, od początku do końca, na określonym, wysokim poziomie. Cieszyć się można między innymi z jesiennego spotkania z Ruchem Zdzieszowice (4:0), czy wiosennego z Calisią Kalisz (4:0).

A takie spotkanie, które trener chciałby wymazać z pamięci?
- Każda porażka w meczu przed własną publicznością jest przykra, bo kibiców niestety nie jeździło zbyt dużo na nasze spotkania. Mam nadzieję, że w nowym sezonie wspierać nas będzie zdecydowanie większa grupa. Zdaję sobie jednak sprawę z trudności, jakie wynikają np. z przemieszczenia się. Z drugiej strony trzeba ten trudny okres przetrwać, by móc cieszyć się pięknym obiektem, jaki w Tychach powstanie. Wtedy myślę, że kibiców będzie mnóstwo, tak jak to ma teraz miejsce w Gliwicach.

Który z zawodników zasłużył na miano gracza sezonu?
- (uśmiech) Na pewno nie zaskoczę nikogo stwierdzeniem, że Damian Szczęsny był odkryciem sezonu, ale nie dla mnie. Ja tego piłkarza znałem już wcześniej, prowadziłem go w Skoczowie, stąd też cieszę się, że podołał oczekiwaniom. Wierzę również, że w nadchodzących rozgrywkach dalej będzie robił takie postępy.

Przejdźmy zatem do przyszłego sezonu. Jaki cel został postawiony drużynie?
- Pan Prezydent Andrzej Dziuba jasno powiedział, że po szczeblach należy wchodzić po jednym stopniu, a nie po kilka, bo można się szybko przewrócić. Jesteśmy beniaminkiem, który tak wysoko dawno nie grał. Szanujmy to co mamy, bo spaść jest łatwo, natomiast awansować bardzo trudno. Myślę, że nie będzie to asekuranctwo czy minimalizm z mojej strony, jeśli powiem, że najważniejsze będzie utrzymanie w I lidze.

Jak będą przebiegać przygotowania do pierwszoligowych rozgrywek?
- Zawodnicy od piątku (1 czerwca - przyp. aut.) rozpoczęli trzytygodniowe urlopy. Chłopcy  są świadomi tego, że przez ten czas nie mogą „leżeć do góry brzuchem” i nic nie robić, bo to później kosztuje o wiele więcej wylanego potu. Będą mieli określone zadania do zrobienia, i wiem, że je wykonają. Treningi rozpoczynamy 25 czerwca, pierwszy tydzień będzie wprowadzający, po czym udamy się na obóz przygotowawczy do Rybnika-Kamienia. Zdecydowaliśmy się na to miejsce ponownie, ponieważ po pierwsze jest blisko, a po drugie stosunkowo tanio. Warunki do treningów mamy tam komfortowe, stąd też spędzimy tam dziesięć dni. Rozegramy również kilka gier kontrolnych. Tych spotkań nie może być jednak za dużo, bowiem już 18 lipca mamy zaplanowany mecz w ramach Pucharu Polski. Natomiast rozgrywki w I lidze ruszają 4 sierpnia, tak więc już za niedługo adrenalina znowu wzrośnie (śmiech).

Jak przedstawia się sytuacja kadrowa?
- Szukamy zawodników na każdą pozycję, ale nie dlatego, że ci z obecnej kadry zawiedli, bo przecież osiągając awans zawieść nie mogli. Na dzień dzisiejszy stosunkowo niewielu graczy należy do nas. Stąd też potrzebny będzie dopływ świeżej krwi. Ilu piłkarzy do nas trafi uzależnione jest przede wszystkim od żądań klubów zawodników, którzy są do nas wypożyczeni. Wiemy, że klub jest stabilny finansowo, ale tak jak powiedział Pan Prezydent, budżet na przyszły sezon nie zmieni się. Musimy więc obracać się w określonych realiach finansowych, co nieco ogranicza nam pole manewru. Czeka nas zatem duża praca, by skompletować kadrę na tyle mocną, aby cieszyć się grą w I lidze przez dłuższy czas.

Imię i nazwisko, które dość często przewija się ostatnio przez media, to Damian Szczęsny. Co trener może powiedzieć o przyszłości tego piłkarza?
- Rzeczywiście, Damian zwrócił swoją dobrą grą uwagę między innymi Podbeskidzia Bielsko-Biała. Władze klubu z Ekstraklasy zaproponowały wypożyczenie, co jest absurdalnym pomysłem. Poważnej kontuzji można doznać np. przechodząc przez ulicę, a co dopiero na wypożyczeniu. Jeżeli Podbeskidziu tak bardzo na nim zależy, to musi go wykupić - innej opcji nie ma. Damian ma wpisaną w kontrakcie klauzulę odstępnego, i jeżeli zostanie ona spełniona, to czy ja chce, czy nie, nie będę miał wpływu na jego odejście. W tym momencie „Szczeniak” jest jednak naszym piłkarzem, i chciałbym, żeby tak zostało. Jest to dla mnie sprawa priorytetowa, choć jeszcze raz zaznaczam, że jestem tylko trenerem.

Na koniec nieco luźniejszy temat. Wielkimi krokami zbliżają się Mistrzostwa Europy w Polsce i na Ukrainie. Wybiera się trener na któreś ze spotkań?
- Szczerze powiedziawszy to wybieram się, ale... na wczasy. Praca trenera do łatwych nie należy, trzeba przyjąć „na klatę” również te negatywne strony. A wiadomo, że w odpowiednim momencie trochę musiałem na siebie przyjąć. Dlatego też potrzebuję tego odpoczynku, dwóch tygodni na wyciszenie się. Mam nadzieję, że uda mi się w pełni naładować akumulatory, aby do okresu przygotowawczego przystąpić z nowymi siłami.

To w takim razie kto według trenera jest faworytem turnieju, i jakie szanse daje Reprezentacji Polski?
- Wszyscy mówią, że głównymi faworytami będą Hiszpanie. Ja jednak odnoszę wrażenie, że ci zawodnicy są już trochę zmęczeni i nasyceni sukcesami, jakie osiągali w latach poprzednich. To była niewątpliwie wspaniała Reprezentacja. Jednakże w tej chwili mają ogromne problemy z przodu, bo z powodu kontuzji zabraknie Davida Villi, a forma Fernando Torresa pozostawia wiele do życzenia. Toteż na Hiszpanów raczej bym nie stawiał. O najwyższe laury bić się będą na pewno Niemcy, mają bardzo dobrego trenera, którego miałem okazję poznać osobiście podczas stażu w Tirolu Innsbruck. I to właśnie nasi zachodni sąsiedzi będą, przynajmniej dla mnie, głównym kandydatem do zwycięstwa. Jeśli chodzi o Polaków, to wierzę, że wyjdą z grupy, bo to jest taki plan minimum. Na nic więcej bym nie liczył, choć bardzo chciałbym się mylić.

Wyszukiwarka



Tabela ligowa

1. Odra Opole 33
2. Chojniczanka Chojnice 32
3. Miedź Legnica 31
4. Raków Częstochowa 29
5. Chrobry Głogów 27
6. Zagłębie Sosnowiec 26
7. Puszcza Niepołomice 26
8. Stal Mielec 25
9. GKS Katowice 25
10. Drutex-Bytovia 23
11. Podbeskidzie Bielsko-Biała 23
12. Pogoń Siedlce 23
13. Wigry Suwałki 22
14. GKS Tychy 20
15. Stomil Olsztyn 19
16. Olimpia Grudziądz 18
17. Górnik Łęczna 17
18. Ruch Chorzów 14
rozwińpokaż szczegóły

Galeria zdjęć

GKS Tychy - Wigry Suwałki
sobota, 18 listopada 2017


GKS Tychy TV

18. kolejka Nice 1 Liga: Skrót meczu GKS Tychy - Wigry Suwałki 0:3


Partnerzy

SPONSORZY & PARTNERZY


Zgłoś błąd

Widzisz błąd na naszych stronach?
Napisz do nas!
created by:input.com.pl
Copyright © 2003-2017 Tyski Sport S.A. · Polityka plików cookies