position: absolute; right: 25px; top: 48pxposition: absolute; right: 05px; top: 28px

Wywiady

Piłka nożna › Aktualności › Wywiady

Krystian Odrobiński: Nie wszystko było w moich nogach

czwartek, 9 lutego 2012
autor: Łukasz Sobala
gość: Krystian Odrobiński
Fot. Ł. Sobala

Krystian Odrobiński od ośmiu lat jest podstawowym zawodnikiem GKS Tychy. W przeszłości waleczny piłkarz mógł jednak pojechać z reprezentacją Polski do lat 16 na mistrzostwa Europy. O tym, dlaczego mu się ta sztuka nie udała oraz o niedoszłym transferze do Wisły Kraków przeczytacie tylko na gkstychy.info.

Łukasz Sobala: W 1999 roku miałeś szansę pojechać na mistrzostwa Europy U-16 w Czechach, gdzie Polska zdobyła wicemistrzostwo. Dlaczego się nie udało?
Krystian Odrobiński: - To, że z grona zawodników, którzy uczestniczyli w zgrupowaniu kadry przed wyjazdem na mistrzostwa odpadłem akurat ja, było spowodowane tym, że dwa tygodnie przed obozem nie podpisałem kontraktu z Wisłą Kraków. Wówczas trzecim szkoleniowcem kadry U-16 był Dariusz Wójtowicz, który wtedy prowadził również rezerwy krakowskiego klubu. Moje miejsce zajął o rok młodszy Paweł Strąk, który jak nietrudno zgadnąć był zawodnikiem Wisły. Żałuję, że nie udało mi się pojechać na ten turniej, bo polska drużyna zdobyła srebrny medal, co nie zdarza się zbyt często. Niestety nie wszystko było w moich nogach.

Byłeś jednak jednym z dwóch piłkarzy w szerokiej kadrze Polski U-16, którzy pochodzili ze Śląska.
- Tak się akurat złożyło, że obok Pawła Hajduczka z GKS Jastrzębie, to ja byłem tym drugim zawodnikiem ze Śląska. Na pewno wówczas to o czymś świadczyło. Jednak na mistrzostwa nie pojechałem.

Później miałeś jeszcze kontakt z juniorską reprezentacją?
- W 1999 roku były jeszcze mistrzostwa świata do lat 17 w Nowej Zelandii, ale nie otrzymałem na nie powołania od trenera Michała Globisza. Zresztą później w żadnych innych, nawet towarzyskich spotkaniach, nie dostałem już szansy na występ.

Dlaczego nie skorzystałeś z oferty Wisły Kraków?
- Byłem wtedy w klasie maturalnej i razem z rodzicami doszliśmy do wniosku, że przeprowadzka w tamtym czasie nie byłaby najlepszym rozwiązaniem. Tym bardziej, że uczyłem się i trenowałem w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Zabrzu, a mecze rozgrywałem w weekendy w barwach MOSM Tychy. Na naukę zawsze jednak zwracałem dużą uwagę i dzięki temu ukończyłem studia magisterskie.

Odwiedził Cię wtedy nawet trener Adam Nawałka.
- Z Adamem Nawałką, trenerem Wisły spotkaliśmy się razem z tatą w jednej z tyskich restauracji. Jak na ówczesne realia, to moim rodzicom zostały zaproponowane nawet dobre pieniądze. Wtedy podchody pode mnie robił również Górnik Zabrze, w którym chciał grać każdy chłopak ze Śląska. W rezultacie miesiąc lub dwa później trafiłem do zabrzańskiego klubu.

W seniorskiej drużynie Górnika Zabrze nie rozegrałeś jednak ani jednego spotkania.
- Po zdobyciu wicemistrzostwa Polski z juniorami Górnika Zabrze zostałem przesunięty do szerokiej kadry pierwszego zespołu. Miałem nawet szansę na debiut w Pucharze Ligi przeciwko Górnikowi Polkowice. Niestety – kilka dni wcześniej wystąpiłem w meczu międzywojewódzkiej ligi juniorów i skręciłem kostkę na tyle poważnie, że borykałem się z tym urazem przez prawie osiem miesięcy. W Polsce żaden lekarz nie potrafił mnie wyleczyć. Do pełnej sprawności doprowadzili mnie dopiero w Niemczech, gdzie w Gelsenkirchen przeszedłem operację. Jedną noc, w oczekiwaniu na zabieg, spędziłem gościnnie u Tomka Hajty. Później trener Waldemar Fornalik zaproponował, abym się odbudował grając w zespole z niższej klasy rozgrywkowej. Tak trafiłem do Walki Zabrze, z którą awansowałem do III ligi. Pech mnie jednak nie opuścił, bo jak na złość w ostatnim meczu rundy jesiennej z Włókniarzem Kietrz zerwałem ścięgno Achillesa.

Z Walką Zabrze do III ligi awansowałeś akurat kosztem GKS Tychy.
- Tak się złożyło, że do Walki trafiłem w momencie, gdy o awans walczyła z GKS Tychy. Miło wspominam tamten okres, chociaż z graniem było ciężko i nie zaliczyłem wszystkich meczów. Kadrę mieliśmy sporą i bardzo silną, bo jej skład tworzyło kilku starych wyjadaczy.

Bramki zdobywasz rzadko, ale kiedyś zapewniłeś zwycięstwo Górnikowi II Zabrze przeciwko...
- ... GKS Tychy. I nie ukrywam, że przez pewien czas miałem z tego powodu spore problemy na mieście. Zapomniałem już jednak o tym. Co ciekawe, w tamtym meczu grałem na prawej stronie obrony.

Trudno jest znaleźć drugiego obrońcę, który gra z numerem 10. na plecach. Tym bardziej, że niejeden piłkarz boi się tego numeru.
- Przez prawię całą swoją przygodę z futbolem występowałem na środku pomocy, jako defensywny pomocnik. Dopiero kontuzja Maćka Mańki spowodowała, że trener Mirosław Smyła zapytał mnie, czy grałem kiedyś na prawej obronie. Odpowiedziałem, że tak i że na pewno sobie poradzę. Tak już zostało do tej pory. A z „dychą” na plecach nigdy nie bałem się grać. Tym bardziej, że jeszcze nigdy przed żadnym meczem nie czułem strachu czy też lęku. Im więcej kibiców na trybunach, tym lepiej.

Kiedyś, oprócz grania w piłkę, pracowałeś jako przedstawiciel handlowy.
- Kiedy przyszedłem do GKS, to prezes Włodzimierz Szlęzak załatwił mi prace jako przedstawiciel handlowy w firmie Hoop. Pracowałem w tym fachu przez rok, ale na treningi musiałem się gonić. Do godziny 16 miałem pracować, a zajęcia mieliśmy od 15. Z tego powodu musiałem zmienić pracę i udało mi się przyjąć do Straży Miejskiej. Komendant i jego zastępca są bardzo przychyli i pomagają mi oraz Łukaszowi Kopczykowi połączyć pracę na ulicach z grą w piłkę.

Doświadczenie zdobyte na patrolowaniu tyskich ulic pomaga na boisku?
- Dzięki temu, że z „Kopą” pracujemy w Straży Miejskiej wiemy, że musimy w każdym meczu dać z siebie sto procent lub więcej. Kibice widząc nasza postawę na boisku muszą być przekonani, że daliśmy z siebie wszystko. W innym wypadku przez kolejne kilka dni musimy się tłumaczyć na mieście (śmiech).

Dla Ciebie i innych chłopaków z Tychów awans do I ligi z GKS byłby zapewne czymś wyjątkowym.
- Bardzo chcę tego awansu. Nawet kosztem tego, że po takim sukcesie przyszedłby do mnie prezes i postawił ultimatum - piłka albo praca. Chciałbym jednak być postawionym przed takim ultimatum już w maju. Awans do pierwszej ligi z klubem ze swojego rodzinnego miasta to byłoby spełnienie moich piłkarskich marzeń.

Wyszukiwarka



Tabela ligowa

1. Stal Mielec 3
2. Podbeskidzie Bielsko-Biała 3
3. Raków Częstochowa 3
4. Bytovia Bytów 3
5. Odra Opole 3
6. Wigry Suwałki 3
7. ŁKS Łódź 3
8. Chojniczanka Chojnice 1
9. Sandecja Nowy Sącz 1
10. GKS Tychy 0
11. Bruk-Bet Termalica Nieciecza 0
12. Chrobry Głogów 0
13. GKS Katowice 0
14. GKS 1962 Jastrzębie 0
15. Garbarnia Kraków 0
16. Puszcza Niepołomice 0
rozwińpokaż szczegóły

Galeria zdjęć

Odra Opole - GKS Tychy
sobota, 21 lipca 2018


GKS Tychy TV

EXTRA Raport przed startem sezonu 2018/19


Partnerzy

SPONSORZY & PARTNERZY


Zgłoś błąd

Widzisz błąd na naszych stronach?
Napisz do nas!
created by:input.com.pl
Copyright © 2003-2018 Tyski Sport S.A. · Polityka plików cookies