position: absolute; right: 25px; top: 48pxposition: absolute; right: 05px; top: 28px

Wywiady

Piłka nożna › Aktualności › Wywiady

Łukasz Małkowski: Miałem nadzieję, że zawojuje Warszawę

poniedziałek, 26 grudnia 2011
autor: Łukasz Sobala
gość: Łukasz Małkowski
Fot. Ł. Sobala

Gdy w 2008 roku przechodził z Kotwicy Kołobrzeg do zespołu Legii Warszawa występującego w Młodej Ekstraklasie liczył, że w niedalekiej przyszłości awansuje do pierwszego zespołu bijącego się o mistrzostwo Polski. Życie okazało się jednak brutalne i dziś 23-letni Łukasz Małkowski ma już na swoim koncie występy w kilku różnych polskich klubach. Skrzydłowy GKS Tychy nie martwi się jednak z dotychczasowego braku stabilności i ma nadzieję, że zaufanie trenera Piotra Mandrysza przyniesie w rundzie wiosennej jeszcze lepsze rezultaty niż do tej pory.

Łukasz Sobala: Mając 20 lat trafiłeś do Legii występującej w Młodej Ekstraklasie. Myślałeś, że zawojujesz Warszawę?
Łukasz Małkowski: - Miałem nadzieję, że tak się stanie. To miał być mój czas. Z moich planów jednak nic nie wyszło, bo nie dostałem się do kadry pierwszego zespołu Legii. Szkoda, bo choć przyszedłem do drużyny Młodej Ekstraklasy z trzecioligowej wówczas Kotwicy Kołobrzeg, to patrząc przez pryzmat rozegranych meczów byłem wyróżniającym się zawodnikiem.

W pamięci masz chyba jednak zapisaną cały czas sytuację z meczu Legia – Wisła?
- Pamiętam to jak dziś. W meczu ME z Wisłą Kraków wyskoczyłem do lecącej w powietrzu piłki, a chwilę później upadłem całym ciężarem na lewą rękę, łamiąc ją w okolicy nadgarstka. Było to bardzo bolesne i szokujące, bo pierwszy raz w życiu doznałem złamania ręki, tym bardziej otwartego. Mój krzyk podobno było słychać na całym stadionie. Na szczęści było to przed przerwą zimową i ręka po operacji zespolenia kości szybko doszła do siebie.

Z bratem Danielem grałeś razem w Kotwicy Kołobrzeg i Górniku Polkowice.
- Do Kotwicy trafiliśmy z bratem w tym samym czasie. Co ciekawe występowaliśmy także na tej samej stronie boiska. On na prawej obronie, a ja na prawym skrzydle. Nasza współpraca zaowocowała moim transferem do Młodej Legii. Z kolei brat przez kolejny rok występował w Kołobrzegu, aby następnie przejść do GKS Katowice. Podobnie było w Górniku Polkowice. Potem nasze drogi się rozeszły i miejmy nadzieję, że w najbliższym roku nasze kluby (Daniel Małkowski występuje w Szczakowiance Jaworzno, która ma szansę na awans do II ligi – przy. aut.) nie spotkają się w tej samej lidze, co będzie z pewnością korzyścią dla nas obu.

W tym roku upadł GKP Gorzów Wielkopolski. Jak czuje się piłkarz, który osobiście doświadczył upadku klubu?
- Nie było tak, że nie wiedziałem, w co się pakuje. Miasto Gorzów obiecało jednak pomóc klubowi wyjść z dołka. Wszystko niestety się opóźniało i okazało się nieprawdą. Zawodnik w takiej sytuacji czuję się niedoceniany, bo co z tego, że potrafiliśmy ambicją pokonać renomowanych przeciwników, jak od kilku miesięcy nie było wypłaty. Atmosfera w tamtym czasie była fatalna. Nie chciałbym już nigdy trafić do takiego klubu.

Wychodząc na boisko mimo fatalnej sytuacji klubu pokazaliście, że macie charakter.
- Chcieliśmy udowodnić ludziom, że piłkarz nie może być oceniany tylko przez pryzmat pieniędzy. Mieliśmy ambicję, wole walki, charakter, żeby grać o punkty dla gorzowskiego klubu i kibiców.

Stabilność musi być dla Ciebie obcym słowem, bo w Radzionkowie czy Polkowicach  występowałeś podobnie jak w Gorzowie - tylko przez pół roku.
- Mam 23 lata i GKS Tychy jest już moim siódmym klubem na rozkładzie. Zdaję sobie doskonalę sprawę, że to dużo i o stabilności nie ma mowy, ale niestety np. w Gorzowie rozpadł się klub, a w Radzionkowie też nie było ciekawie pod względem finansowym. Z tego właśnie powodu nie zostałem w Ruchu, choć działacze chcieli, żebym podpisał umowę na kilka lat. Trudno powiedzieć, czy do tej pory brakowało mi szczęścia czy czegoś innego.

Kiedy zapadła decyzja, żeby zacząć treningi z GKS Tychy?
- Po wycofaniu GKP z I ligi, zadzwonił do mniej trener Rafał Górak, z którym miałem bardzo dobry kontakt w Ruchu Radzionków i zaproponował mi, żebym rozpoczął treningi Tychach. Choć nie rozgrywałem w tym czasie meczów, to bardzo się cieszę, że miałem możliwość przez prawie dwa miesiące uczestniczyć w codziennym treningu z drużyną. W tyskiej szatni czuję się zresztą bardzo dobrze.

Odczuwałeś chyba niepewność o swój byt w tyskim zespole po tym, jak niespodziewanie zrezygnował trener Rafał Górak i stery objął Piotr Mandrysz?
- Można powiedzieć, że zostałem wtedy na lodzie, bo bez trenera który, mnie chciał i bez kontraktu. Udowodniłem jednak nowemu szkoleniowcowi w sparingach, że nadaje się do drużyny i warto mi zaufać. Oby w rundzie wiosennej to zaufanie przyniosło jeszcze lepsze rezultaty niż dotychczas.

Łukasz Małkowski urodził się 15 lipca 1988 roku w Katowicach. „Kajtek” przed przyjściem do GKS Tychy występował w takich klubach jak Stadion Śląski Chorzów, Kotwica Kołobrzeg, Legia Warszawa (ME), Ruch Radzionków, Górnik Polkowice i GKP Gorzów Wielkopolski.

Wyszukiwarka



Tabela ligowa

Raków Częstochowa
GKS 1962 Jastrzębie
Chojniczanka Chojnice
Odra Opole
Chrobry Głogów
GKS Katowice
Bruk-Bet Termalica Nieciecza
Stomil Olsztyn
rozwińpokaż szczegóły

Galeria zdjęć

Edukujemy na 7 - Zakończenie roku szkolnego SP17
piątek, 22 czerwca 2018


GKS Tychy TV

24. kolejka Nice 1 Liga: Kulisy meczu GKS Tychy - Ruch Chorzów 2:0


Partnerzy

SPONSORZY & PARTNERZY


Zgłoś błąd

Widzisz błąd na naszych stronach?
Napisz do nas!
created by:input.com.pl
Copyright © 2003-2018 Tyski Sport S.A. · Polityka plików cookies