position: absolute; right: 25px; top: 48pxposition: absolute; right: 05px; top: 28px

Wywiady

Piłka nożna › Aktualności › Wywiady

Bartłomiej Babiarz: Nie żałuję ani jednego dnia spędzonego w Tychach

poniedziałek, 31 października 2011
autor: Łukasz Sobala
gość: Bartłomiej Babiarz
Fot. Ł. Sobala

Gdy w 2009 roku przychodził do GKS nie zakładał, że zostanie tak długo w Tychach. Wszak gazety w tamtym okresie pisały o nim jako o „talencie z Ruchu Chorzów”. Bartłomiej Babiarz jednak nie załamuje się, że jego marzenie o grze na boiskach ekstraklasy na razie się nie spełniło. - Szczerze miałem nadzieję, że trochę się ogram i wrócę do Ruchu. Niestety nie wyszło, ale nie żałuję ani jednego dnia spędzonego w Tychach. Teraz chcę zagrać w ekstraklasie w tyskich barwach - mówi 22-letni piłkarz, bez którego już chyba żaden kibic nie wyobraża sobie środka pola w GKS.

Łukasz Sobala: Przychodząc do GKS w 2009 roku spodziewałeś się chyba, że wrócisz szybko do Ruchu?
Bartłomiej Babiarz: - Szczerze miałem nadzieję, że trochę się ogram i wrócę do Ruchu. Niestety nie wyszło, ale nie żałuję ani jednego dnia spędzonego w Tychach. Ciągłe wypożyczanie z jednej stronie nie jest komfortowe, ale z drugiej strony iskierka nadziei cały czas istnieje. Zresztą co pół roku czekam na to, co zrobi Ruch. Fajnie byłoby jednak zostać w GKS na wiosnę, a jednym z moich nowych marzeń jest zagrać na boiskach ekstraklasy w barwach GKS Tychy.

W kuluarach mówi się, że nie dostałeś szansy występy na boiskach ekstraklasy w barwach Ruchu Chorzów z powodu niskiego wzrostu.
- Można to tłumaczyć na różne sposoby, chociaż ja próbowałem swoich sił w Ruchu za kadencji kilku trenerów i widocznie dla ich wszystkich moje umiejętności były za słabe. O brak otrzymania szansy nie mam jednak do żadnego z nich pretensji. Fakt, że nie jestem wysokim zawodnikiem mi nie przeszkadza, bo wiem, że już nie urosnę. Wady niweluję jednak moimi zaletami, które co mecz staram się pokazywać.

Nie zawsze występowałeś jednak w środku pola. Bywały spotkania, w których grałeś na prawej stronie defensywy.
- Grę na prawej stronie obrony wymyślił mi trener młodzieżowej reprezentacji Dariusz Dziekanowski. Na tej pozycji rozegrałem wiele spotkań w kadrze, co później zostało przeniesione do Ruchu. Nie wyglądało to źle, ale zdecydowanie bardziej wolę grać w środku pola.

Nawet przychodząc do tyskiego zespołu ówczesny trener widział Cię chyba na prawej obronie?
- Trener Mirosław Smyła doskonale wiedział, że jestem środkowym pomocnikiem, który bez problemu może grać z prawej strony bloku defensywnego. Testował mnie nawet na tych dwóch pozycjach. Zresztą mój pierwszy mecz w barwach GKS rozegrałem na prawej obronie i po 45 minutach trener stwierdził, że już nigdy tam nie zagram (śmiech).

Jak wspominasz rozdział pt. gra w Ruchu Chorzów w Młodej Ekstraklasie?
- W pierwszym sezonie można powiedzieć, że byliśmy chłopcami do bicia, ale w drugim sezonie na koniec rozgrywek udało się zanotować serię ośmiu zwycięskich meczów i zdobyć mistrzostwo Polski. Mieliśmy wtedy naprawdę mocną drużynę. Muszę jednak przyznać, że ubolewam nad tym, że poziom Młodej Ekstraklasy z roku na rok jest coraz niższy. Była to fajna inicjatywa, ale chyba nie do końca przemyślana.

Występy w młodzieżowych reprezentacjach Polski musisz wspominać dobrze, bo byłeś etatowym kadrowiczem.
- Cieszę się, że miałem przygodę z reprezentacją. Udało mi się w niej rozegrać ponad 50 spotkań, w których około dwadzieścia razy byłem kapitanem. Wydaje mi się, że wyszło mi to na dobre, bo mogłem się przekonać na jakim poziomie są chłopcy z innych krajów, a do tego gra z takimi rywalami sprawiała, że podnosiłem swoje umiejętności. Przy okazji oczywiście zwiedziłem trochę świata.

Nie żałujesz tego, że nie udało się Tobie tak wybić jak niektórym kolegom z reprezentacji?
- Sporo kolegów gra przynajmniej w I lidze, niektórzy w Ekstraklasie czy nawet w pierwszej reprezentacji Polski. Nie da się ukryć, że czuję niedosyt, chociaż równie dobrze wiem, że to jest tylko i wyłącznie moja wina. Po prostu nie pokazałem tego, czego oczekują ode mnie trenerzy lub nie mam wystarczających umiejętności na ekstraklasę. Wierzę jednak, że jeszcze uda mi się zagrać w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce.

W tym roku dużo się zmieniło w Tychach.
- O tym, że w GKS będzie dobrze, słychać było u nas w szatni już jakiś rok temu. Wiadomo jednak, że wtedy nie wszyscy do końca w to wierzyli, bo różne już sytuacje przeżywaliśmy. Nie warto jednak do nich wracać. Mamy teraz bardzo dobre warunki do trenowania i przede wszystkim do wygrywania. Wierzę, że w tym sezonie nie będzie już żadnych wątpliwości i przypieczętujemy awans do pierwszej ligi nawet wcześniej niż w ostatniej kolejce.

Wspomniałeś o zwycięskiej serii w Ruchu, ale chyba ta wyjazdowa passa 19. meczów bez porażki GKS Tychy jest ewenementem na skale krajową, jak nie światową.
- Gdyby o tym nie pisano na naszej klubowej stronie czy jakiś gazetach, to nie wiem czy większość chłopaków w szatni zdawałoby sobie sprawę, że taka seria wyjazdowa trwa. Sam nie zdawałem sobie do pewnego momentu sprawy, że aż tak dobrze nam idzie na obcym terenie. Wierzę, że tę serię podtrzymamy do końca sezonu, podobnie jak serię bez porażki na stadionie w Jaworznie.

Wyszukiwarka



Tabela ligowa

1. Raków Częstochowa 29
2. Sandecja Nowy Sącz 27
3. Chrobry Głogów 22
4. Chojniczanka Chojnice 22
5. Bytovia Bytów 21
6. ŁKS Łódź 21
7. GKS 1962 Jastrzębie 20
8. Puszcza Niepołomice 19
9. Odra Opole 19
10. Stal Mielec 19
11. Wigry Suwałki 18
12. Podbeskidzie Bielsko-Biała 17
13. GKS Tychy 16
14. Bruk-Bet Termalica Nieciecza 15
15. Warta Poznań 14
16. GKS Katowice 12
17. Stomil Olsztyn 10
18. Garbarnia Kraków 9
rozwińpokaż szczegóły

Galeria zdjęć

GKS Tychy - Raków Częstochowa
sobota, 20 października 2018


GKS Tychy TV

13. kolejka Fortuna 1 Liga: Skrót meczu GKS Tychy - Sandecja Nowy Sącz 0:1


Partnerzy

SPONSORZY & PARTNERZY


Zgłoś błąd

Widzisz błąd na naszych stronach?
Napisz do nas!
created by:input.com.pl
Copyright © 2003-2018 Tyski Sport S.A. · Polityka plików cookies