position: absolute; right: 25px; top: 48pxposition: absolute; right: 05px; top: 28px

Wywiady

Piłka nożna › Aktualności › Wywiady

Tomasz Wolak: Naszym zadaniem jest wypromowanie młodych chłopaków

czwartek, 28 grudnia 2017
autor: Marcin Gołosz
Fot. Łukasz Sobala / www.lukaszsobala.pl

Na półmetku rozgrywek Haiz IV ligi w sezonie 2017/18 druga drużyna GKS Tychy plasuje się na ósmym miejscu, z dorobkiem dwudziestu jeden punktów. Między innymi o minionej rundzie, pracy z młodymi zawodnikami oraz planach na drugą część obecnego sezonu rozmawiamy z trenerem GKS II i jednocześnie asystentem Ryszarda Tarasiewicza, Tomaszem Wolakiem.

Marcin Gołosz: Poprzedni sezon rozpoczęliśmy podobnie jak obecny, równie słabo. Jakie są tego przyczyny?
Tomasz Wolak: Przed rozpoczęciem sezonu bierzemy zawsze grupę młodzieży, która kończy wiek juniora, do tego należy uwzględnić odejścia z zespołu rezerw, czy to na wypożyczenia, czy definitywne. Ten narybek potrafi grać w piłkę, chce kreować akcje, ma sporą radość z tego co robi, ale niestety brakuje mu organizacji w defensywie. Przez sześć, siedem kolejek strzelaliśmy sporo bramek, ale nawet zdobycie czterech trafień nie gwarantowało zwycięstwa. Notabene byliśmy drużyną, która miała na swoim koncie najwięcej strzelonych bramek spośród wszystkich zespołów czwartej, trzeciej i drugiej ligi, jednocześnie zajmowaliśmy ostatnie miejsce w tabeli - a to wszystko poprzez braki w dyscyplinie taktycznej. Musieliśmy włożyć sporo pracy w to, żeby wytłumaczyć im na czym polega piłka seniorska. Poprawiliśmy świadomość drużyny i to przyniosło efekty, może nie zawsze strzelaliśmy już tyle goli, ale grając na zero z tyłu dawało nam to komplet punktów.

Analizując skład z ubiegłego sezonu można znaleźć raptem kilka tych samych nazwisk. Jak to jest budować co roku od nowa?
Na pewno jest to spory problem, bo przy takiej rotacji musimy na nowo uczyć się siebie, tego jak kto się porusza na boisku, to wymaga czasu.

Remis w Goczałkowicach 3:3, porażka z Polonią 1:2, porażka z Wieprzem 4:5, porażka w Lędzinach 3:4 i w końcu porażka w Ustroniu 3:4 - pięć spotkań, w których mogliśmy powalczyć o pełną pulę albo chociaż o remis, tymczasem kończy się stratą co najmniej ośmiu punktów. Którego z tych pojedynków szkoda najbardziej?
Meczem z Goczałkowicami podcięliśmy sobie skrzydła, prowadziliśmy tam przecież 3:0, a skończyło się remisem. To miało spory wpływ na naszą postawę w kilku następnych kolejkach.  Zawodnicy przeżyli zderzenie z dorosłą piłką, nagle okazało się, że zdobycie trzech goli nie gwarantuje końcowego sukcesu. Później był jeszcze pojedynek z Kuźnią Ustroń, prowadziliśmy 3:1, przytrafiła się nam czerwona kartka i może gdybym wzmocnił obronę zamiast próbować grać do przodu to wynik byłby korzystny. Patrząc na punkty, które straciliśmy to teoretycznie bylibyśmy teraz w czubie tabeli.

Skoro już przy punktach jesteśmy, dorobek rundy jesiennej 21. oczek, za 6 zwycięstw, 3 remisy i 6 porażek - cieszy, martwi?
Przed sezonem zakładaliśmy zajęcie pozycji 8-10. po rundzie jesiennej, żeby móc spokojnie myśleć o graniu. Patrząc przez pryzmat zdobytych punktów to można być zadowolonym, jednak rozbierając tę rundę na poszczególne mecze to jednak pozostaje niedosyt, bo ten dorobek mógł być okazalszy.

Najlepszy atak w lidze i niemal najsłabsza obrona, raczej niespotykane zestawienie.
Nie powiedziałbym, że mieliśmy słabych obrońców i defensywnych pomocników, gra w obronie zaczyna się już od napastnika. Nam brakowało z początku organizacji na boisku, zmysłu przewidywania tego, co się może stać za chwilę. Sporo dobrego do naszej gry wniósł Łukasz Kopczyk, tonował zapędy drużyny, dzielił się doświadczeniem i spokojem, po kilku kolejkach zaczęło to przynosić efekty.

Patrząc na statystyki to pierwszy, czwarty i piąty kwadrans mamy zabójczy dla rywali, kolejno 10, 9 i 9 strzelonych bramek musi robić wrażenie.
Wchodzimy w mecz mocno zmotywowani, czego efektem są bramki, niestety po strzelonych  golach następuje jakaś dekoncentracja i tracimy bramki. To cały czas pokłosie tego młodzieńczego podejścia do futbolu, gdzie strzelając szybko bramkę wydaje się nam, że zaraz dorzucimy kolejne trafienia i będzie po wszystkim. W dorosłej piłce jednak nikt się nie załamuje tak szybko, podrażniony rywal niejednokrotnie daje z siebie jeszcze więcej i przy naszym rozluźnieniu tracimy prowadzenie. Żartując, nie raz mówiłem, że najgorsze co może zrobić kibic, to spóźnić się kilka minut na nasz mecz, bo ominie go kilka bramek.

A propos spóźniania się na mecz, czy Wasze pojedynki nie mogłyby się odbywać o innej porze?
Na boisku ZET Tychy jesteśmy gościnnie, staramy się dopasować do kalendarza rozgrywek gospodarzy, a ten jest mocno napięty. Nie możemy przecież narzucić im swoich warunków, szanujemy chłopaków z „Zetki” i cieszymy się, że możemy żyć w symbiozie ze sobą. Na pewno, gdzieś te godziny nie są dla wszystkich widzów atrakcyjne, ale w tym temacie niewiele możemy zmienić. Cieszy nas, że mimo wczesnej pory ludzie przychodzą na stadion i chcą nas oglądać.

Samo boisko chyba nie należy też do najłatwiejszych?
Murawa spełnia minimalne wymagania na ten szczebel rozgrywek, a jej wymiary powodują, że trzeba być cały czas koncentrowanym, bo wymiana ciosów może nastąpić w każdej chwili. Na większym boisku można bardziej nastawić się na taktykę, wszystko ma swoje plusy i minusy.

Taki prawdziwy punkt zwrotny to chyba pojedynek z Drzewiarzem Jasienica i wygrana 7:2, po tej wygranej przyszło spektakularne zwycięstwo na boisku lidera w Bełku 5:2 czy wygrana w Gaszowicach 4:2 pomimo gry w dziesięciu przez ponad godzinę.
Rozmawiając na spokojnie po meczu w Gaszowicach z Januszem Wolskim, Januszem Adamusem i Łukaszem Kopczykiem, czyli w gronie, w którym analizujemy naszą postawę, uznaliśmy zgodnie, że to spotkanie pokazało, iż wyciągnęliśmy wnioski z porażki w Ustroniu. Po czerwonej kartce zamiast grać na trzech obrońców, od razu wprowadziliśmy czwartego defensora przechodząc na 4-4-1 i nastawiliśmy się na grę z kontry. Wygraliśmy to spotkanie, po ładnych akcjach, a goli mogło być nawet zdecydowanie więcej.

Czwarta liga ma być szansą dla piłkarzy, czasami jednak niektórzy sprawiają wrażenie jakby byli na karnym zesłaniu.
Jeżeli zawodnik w ten sposób odbiera grę w rezerwach to znaczy, że jest niedojrzały, a jego obecność w pierwszej drużynie to przypadek. To nie jest moje widzimisię, żeby wzmocnić kimś drugą drużynę, ani też chęć ukarania zawodnika przez trenera pierwszej drużyny. Zdarzały się takie przypadki, ale starałem się na to szybko reagować. Taki zawodnik ma później z głowy dwa tygodnie, bo skoro nie dał jakości w czwartej lidze, to jak możemy mu zaufać na poziomie pierwszoligowym? Cieszy natomiast fakt, że byli tacy zawodnicy, którzy sami przychodzili do nas z prośbą o włączenie ich do składu, by utrzymać rytm meczowy.



Prowadząc drużynę chcesz z pewnością by ta wygrywała, tworzysz jakiś kolektyw i z tego wszystkiego wybijający zawodnicy trafiają do pierwszej drużyny. Z jednej strony taki jest cel rezerw - by wychować - ale z drugiej nie ma Ci czasem żal, że tym samym osłabiasz ten mozolnie budowany zespół?
Moje prywatne odczucia nie mają tutaj żadnego znaczenia. Pewnie, że chciałoby się móc dalej budować drużynę w oparciu o tych zawodników, ale naszym zadaniem jest wypromowanie chłopaków, by stali się częścią pierwszej drużyny. Oceniając na chłodno jednak, to bardziej cieszy mnie to, że ktoś przy moim udziale zaszedł wyżej. Za przykład może posłużyć tutaj Dawid Błanik, który dwa lata temu pomagał nam zrobić awans z okręgówki. Teraz jest podstawowym zawodnikiem i to nie dla tego, ze ma status młodzieżowca, on swoją postawą na boisku zasłużył na to. Czasami powstaje pewien dylemat, bo młodzieżowiec jedzie na mecz z pierwszą drużyną i nie  gra, ale trzeba ich powoli wprowadzać do drużyny, żeby okrzepli mentalnie i potrafili sobie poradzić z presją. W szerokiej kadrze połowa zawodników to młodzieżowcy, póki co nie przekłada się to jeszcze na ich ilość w pierwszej jedenastce i tutaj mamy nad czym pracować. Nie pomaga nam przy tym nasza pozycja w tabeli i ciężko czasami zaryzykować, bo na każdy punkt musimy mocno zapracować. Wprowadzając takiego zawodnika do składu musimy mieć pewność, że wniesie coś do gry, a nie na zasadzie, że wyszedł mu mecz w rezerwach, to może tutaj coś szalonego pokaże i może się uda.

Przed nami przerwa zimowa, jakie plany ma czwartoligowa drużyna na ten okres?
Wszystko mamy już dopracowane, do zajęć wracamy 15 stycznia, pierwszy tydzień będzie miał charakter wprowadzający, połączony z badaniami wydolnościowymi, które powtarzamy cyklicznie co pół roku, by mieć wiedzę w jakim kierunku się rozwijamy. Rozpisaliśmy już kilka sparingów, do tego w planach mamy obóz przygotowawczy tu na miejscu. Przez pięć tygodni  w każdy wtorek i czwartek będziemy trenować dwukrotnie, także dawka będzie spora, ale okres przygotowawczy tym się cechuje.

Na koniec pytanie jakże popularne wśród kibiców, a chyba niezbyt lubiane przez trenerów - o co walczymy w rundzie wiosennej?
Nie chciałbym się tutaj zbytnio deklarować, przed rozpoczęciem sezonu założyliśmy z Zarządem, że czwartą ligę musimy utrzymać. Z przebiegu rozgrywek widać, iż możemy grać o górną połowę tabeli, a co będzie dalej - czas pokaże. Dwa lata temu ten poziom rozgrywek był naszym marzenie, teraz jest akuratny, a co będzie dalej, tego jeszcze nie wiemy. Na pewno gramy o zwycięstwo w każdym meczu.

Plan zimowych sparingów zespołu rezerw publikowaliśmy TUTAJ.

Wyszukiwarka



Tabela ligowa

1. Raków Częstochowa 10
2. Warta Poznań 7
3. Stomil Olsztyn 7
4. GKS Katowice 7
5. ŁKS Łódź 7
6. Podbeskidzie Bielsko-Biała 7
7. Bytovia Bytów 7
8. Chojniczanka Chojnice 7
9. Puszcza Niepołomice 7
10. Odra Opole 7
11. Sandecja Nowy Sącz 6
12. Stal Mielec 6
13. GKS Tychy 5
14. Chrobry Głogów 5
15. Wigry Suwałki 5
16. Garbarnia Kraków 5
17. Bruk-Bet Termalica Nieciecza 5
18. GKS 1962 Jastrzębie 5
rozwińpokaż szczegóły

Galeria zdjęć

GKS Tychy - Stomil Olsztyn
piątek, 17 sierpnia 2018


GKS Tychy TV

#PotrójnieSilni - trzy sekcje, jeden GKS Tychy


Partnerzy

SPONSORZY & PARTNERZY


Zgłoś błąd

Widzisz błąd na naszych stronach?
Napisz do nas!
created by:input.com.pl
Copyright © 2003-2018 Tyski Sport S.A. · Polityka plików cookies