position: absolute; right: 25px; top: 48pxposition: absolute; right: 05px; top: 28px

Rezerwy: GKS II Tychy - LKS Czaniec 2:1

Piłka nożna › Aktualności › Wiadomości
niedziela, 10 listopada 2019 16:05
autor: Marcin Gołosz
fot. Łukasz Sobala
W ostatnim domowym pojedynku tej jesieni tyszanie zgarnęli komplet punktów pokonując rywali z Czańca.

Już w piątej minucie spotkania wynik mógł otworzyć Jan Biegański, ale jego uderzenie z 30 metra, z trudem, ale jednak obronił Majda. Trzy minut później odważnie w polu karnym rywali szarżował Pańkowski, ale odegrał mało precyzyjnie, by któryś z tyszan mógł sfinalizować tą akcję.

Goście odpowiedzieli w 17 minucie, ale Karcz strzelił tyleż mocno, co niecelnie.

W kolejnych minutach swojego szczęścia próbowali kolejno Piątek, Moneta i Szołtys, ale piłka za każdym razem nie odnajdowała drogi do bramki. Inaczej było w 26 minucie, kiedy to Jan Biegański idealnie wyłożył futbolówkę na 11 metr do niepilnowanego Szołtysa, a ten ze spokojem przymierzył przy słupku, dając nam prowadzenie 1:0.

Przyjezdni mogli wyrównać w 37 minucie, ale piłkę po uderzeniu Platnitskiego z linii bramkowej wybił Pańkowski, ratując tym samym „Trójkolorowych” od utraty gola.

Chwilę później na strzał z dystansu zdecydował się Bojarski, ale jego uderzenie okazało się minimalnie niecelne.

Napór tyszan nie ustawał, przez co raz za razem kotłowało się pod bramką Czańca. Podopieczni trenera Wolaka zostali wynagrodzeni za to w 43 minucie, a wynik podwyższył Kasprzyk, zakładając „siatkę” golkiperowi LKSu. - W pierwszej połowie zagraliśmy kapitalnie, zaangażowanie, wola walki i podejmowanie dobrych decyzji na boisku pozwoliło nam na dwubramkowe prowadzenie. - ocenił na gorąco trener Tomasz Wolak.

Po zmianie stron lepiej zaczęli przyjezdni, a Igaza próbowali zaskoczyć kolejno Felsch, Janiczak i Platnitski. Szczególnie akcja tego ostatniego z 56 minuty sprawiła wiele problemów naszemu bramkarzowi.

W 64 minucie miejscowi wyszli z kontratakiem, Bojarski zagrał prostopadłą piłkę do Monety, a ten w sytuacji sam na sam z Majdą wpierw obił jeden słupek, by przy dobitce opieczętować drugi. Dwie minuty później tym razem Wróblewski stanął oko w oko z bramkarzem gości, ale uderzył obok słupka.

Nie nieco ponad kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry tyszanie za sprawą Szołtysa wywalczyli rzut karny, do piłki podszedł Jan Biegański i niestety huknął w poprzeczkę.

Niewykorzystane sytuacje zemściły się w 76 minucie, a najlepiej w naszym polu karnym zachował się Nazdryn-Platnitski, czym zmniejszył rozmiary porażki na 2:1. - Po zmianie stron zaczęła szwankować skuteczność, przez co zamiast podwyższyć na 3:0 w nasze szeregi wdarła się nerwowość i rywale zdobyli kontaktową bramkę. - powiedział Tomasz Wolak.

Od tego momentu widzieliśmy wymianę ciosów i niewykorzystanych sytuacji. Tyszanie trzykrotnie wychodzili z kontrą, ale za każdym razem brakowało dobrego ostatniego odegrania. Tym samym mecz zakończył się naszym zwycięstwem. - Chcieliśmy odwrócić bieg historii, bowiem w Tychach jeszcze nie wygraliśmy. To specyficzne boisko sprawia, że mecze pełne są zwrotów akcji i tak też było dzisiaj. Rywale dysponowali ogromną siłą rażenia jeśli chodzi o ofensywę i z tym mieliśmy w pierwszej połowie najwięcej problemów. Szkoda bramki na 2:0 tuż przed przerwą, bo mocno nam to skomplikowało mecz. W drugiej połowie postawiliśmy wszystko na jedną kartę i to przyniosło efekty, choć niestety dla nas udało się tylko raz trafić. Zabrakło nam dzisiaj piłkarskiego szczęścia i niestety wyjeżdżamy stąd bez punktów. - ocenił opiekun gości Maciej Żak.

Swoje dodał jeszcze trener GKSu - Po dwóch z rzędu porażkach chcieliśmy udowodnić, że to był tylko wypadek przy pracy. Na pewno strata punktów w tamtych meczach sporo namieszała nam w tabeli, ale przed nami jeszcze jedno spotkanie, w którym powalczymy o komplet żeby zakończyć sezon na przysłowiowym pudle.

Po tej serii spotkań samodzielnym liderem tabeli została drużyna LKS Goczałkowice-Zdrój,  tyszanie plasują się na trzeciej pozycji ze stratą dwóch punktów, natomiast stawkę zamykają Beskid Skoczów i Wilki Wilcza.

GKS II Tychy - LKS Czaniec 2:1 (2:0)
1:0
- Szołtys (26.)
2:0 - Kasprzyk (43.)
2:1 - Nazdryn-Platnitski (58.)

Sędziował: Rafał Rokosz (Siemianowice Śląskie)

GKS II Tychy: 53. Igaz  Ż - 3. Nieśmiałowski, 77. Pańkowski, 32. Bielusiak, 79. Szołtys, 29. Moneta (65, 10. Wróblewski), 47. Laskoś, 18. J. Biegański Ż, 4. K. Piątek (78, 8. A. Biegański), 14. Bojarski, 9. Kasprzyk Ż (90, 11. Staniucha). Trener Tomasz Wolak.

Wyszukiwarka



Tabela ligowa

1. Warta Poznań 34
2. Podbeskidzie Bielsko-Biała 31
3. Radomiak Radom 31
4. Stal Mielec 29
5. GKS 1962 Jastrzębie 28
6. Miedź Legnica 28
7. GKS Tychy 27
8. Olimpia Grudziądz 24
9. Zagłębie Sosnowiec 23
10. Bruk-Bet Termalica Nieciecza 22
11. Stomil Olsztyn 22
12. Sandecja Nowy Sącz 21
13. GKS Bełchatów 21
14. Puszcza Niepołomice 19
15. Chrobry Głogów 19
16. Chojniczanka Chojnice 16
17. Wigry Suwałki 16
18. Odra Opole 13
rozwińpokaż szczegóły

Galeria zdjęć

GKS Tychy - Stomil Olsztyn
niedziela, 3 listopada 2019


GKS Tychy TV

Sparing: Korona Kielce - GKS Tychy 2:1


Partnerzy

SPONSORZY & PARTNERZY


Zgłoś błąd

Widzisz błąd na naszych stronach?
Napisz do nas!
created by:input.com.pl
Copyright © 2003-2019 Tyski Sport S.A. · Polityka plików cookies