| Kontuzje zmartwieniem trenera Smyły |
![]()
W
ostatnim sparingu z BKS Stal Bielsko-Biała Mirosław Smyła, trener GKS
Tychy nie mógł skorzystać z usług aż siedmiu zawodników. - Wszystko z
powodu mniej lub bardziej poważnych urazów - martwi się szkoleniowiec.
"Tyski szpital", który tworzą Damian Furczyk, Dominik Kruczek, Mateusz Kruk, Maciej Mańka, Łukasz Skrobacz, Marcin Suchański oraz Mirosław Wania powinien jednak niedługo zmiejszyć swoją liczebność. - "Fura" ma mocno stłuczone biodro, a Mańka drobny uraz kolana, więc ci zawodnicy lada dzień powinni być do mojej dyspozycji. Liczę również, że już wkrótce będę mógł skorzystać z usług Skrobacza, który w sparingu z Victorią Częstochowa lekko naciągnął mięsień dwugłowy. Kontuzjowany dalej jest Mateusz Kruk, który przejdzie zabieg artroskopii kolana. Natomiast Suchański przechodzi specjalną rehabilitację pleców, a Wania, który przeszedł poważną operację, właśnie dostał pozwolenie lekarzy na wznowienie treningów od lekkiego biegu - tłumaczy Mirosław Smyła. Tyski trener nie zapomina również o Kruczku. - Poprzedni uraz, jakiego Kruczek nabawił się w Niemczech spowodował, że jego noga jest osłabiona - stąd właśnie przytrafiło mu się skręcenie stawu skokowego. Dominik, aby być gotów do gry, musi przejść solidną rehabilitację u jak najlepszego specjalisty. Jego zdrowie jest najważniejsze, bo to młody chłopak, który w przyszłości może być wartościowym piłkarzem GKS - wyjaśnia. Autor: Łukasz Sobala 22.02.2010 |







