position: absolute; right: 175px; top: 48pxposition: absolute; right: 150px; top: 28px

Wywiady

Hokej › Aktualności › Wywiady

Arkadiusz Sobecki: Bramkarski patent inżyniera

wtorek, 27 grudnia 2011
autor: Leszek Sobieraj
Spośród wychowanków GKS, najdłuższy staż w tyskim klubie ma Arkadiusz Sobecki – gra nieprzerwanie od 1995 roku. Pod tym względem dorównuje mu wprawdzie Krzysztof Majkowski, ale obrońca tyszan miał krótki epizod w GKS Katowice. Trudno zresztą spierać się o… miesiące.

Co by nie powiedzieć, Sobecki jest sportowcem i hokeistą wyjątkowym i jak się okazuje – w bramce GKS
niezastąpionym. Zmieniają się trenerzy, zawodnicy, przychodzą i odchodzą bramkarze, a on co sezon staje w tyskiej bramce i broni swojej „świątyni”. I niewielu w lidze potrafi mu dorównać...

W tym sezonie GKS ma najmniej straconych bramek w lidze – 52. W 24 meczach obronił pan 697 z 749 strzałów, co daje 93,06 procent skuteczności. To bodaj drugi wynik w Polsce. Czy ta statystyka ma dla pana jakieś znaczenie?
Arkadiusz Sobecki: Ma, choć nie jest ona celem samym w sobie. W grze zespołowej liczy się przede wszystkim efekt końcowy, czyli postawa całej drużyny i wynik. Jednak dobre statystyki indywidualne zawsze podbudowują – bramkarza, napastnika czy obrońcę. Można się np. cieszyć, że mamy najmniej straconych goli w lidze, ale martwić, że tak mało strzelonych.

Zna pan bardzo dobrze klub i zespół. Pamięta pan sezon, w którym w GKS był taki „szpital”?

Nie. Czegoś takiego jeszcze nie było, bo tu nie chodzi o jakieś urazy, dolegliwości, choroby, które mijają szybko. Wszystkie obecne kontuzje kończyły się operacjami, po których musi nastąpić długie leczenie i rehabilitacja. I najważniejsze – dotyczą one zawodników, grających w zespole pierwszoplanowe role, decydujących o jego obliczu. Od początku rozgrywek naszą bolączką jest słaba skuteczność. Mecze, także te z początku sezonu, wygrywaliśmy na ogół przewagą jednego, dwóch goli. Nie były to „spokojne” zwycięstwa. Każdemu towarzyszył stres do ostatniej syreny, bo wiele razy o wyniku decydowały końcówki. Tak było chociażby w pierwszym meczu z Cracovią, wygranym 2:1 dzięki bramce zdobytej przez Simicka 11 sekund przed końcem spotkania. Ostatnio rozgrywaliśmy po trzy mecze tygodniowo, co przy takich ubytkach w kadrze musiało przynieść niekorzystny efekt. Brakuje czasu na regenerację. Kiedy mecze są wyrównane i do końca trzeba walczyć o wynik, zmęczenie narasta i jest odczuwalne w kolejnych meczach. Dobrze, że teraz mamy przerwę. Mam też nadzieję, że nasi kontuzjowani zawodnicy wrócą do zdrowia i formy.

Trener Jacek Płachta powiedział, że w niektórych meczach nie wszystko da się wytłumaczyć kontuzjami.
Sądzę, że mówił o takich spotkaniach, jak np. z Podhalem, w którym wygraliśmy dopiero w dogrywce. W meczu z zespołem znacznie niżej notowanym, grając u siebie, oddajemy np. 40 strzałów, a wpada tylko raz. Takie straty punktów bolą… Podobnie jak straty w pojedynkach z Zagłębiem czy Toruniem.

Od kilku lat presja na wynik, na to, by do Tychów wrócił mistrzowski tytuł, jest bardzo duża. Z sezonu na sezon jest większa?

Presja na pewno jest, chociaż nie można powiedzieć, że w tym sezonie jest jakoś szczególnie odczuwalna. Przystępując do gry zawsze chcemy zdobyć mistrzostwo Polski, ale najpierw trzeba wejść do czwórki, potem
do finału i wreszcie powalczyć o złoto. Teraz, aby osiągnąć pierwszy z tych celów, pozostało 16 meczów, potem – zobaczymy.

Od lat jest pan w tyskiej bramce numerem jeden i z pewnością jest nie tylko kwestią talentu, umiejętności. Jak utrzymuje pan przez lata tak wysoką formę?
Trudno powiedzieć. Sam się czasami zastanawiam, dlaczego poszczególni trenerzy – z kraju i z zagranicy – którzy przychodzą do klubu, darzą mnie zaufaniem. Może to kwestia charakteru, dobrego nastawienia, optymizmu, odpowiedniego podchodzenia do swoich obowiązków.

Czyli nie ma żadnej tajemnicy?
Nie. No, chyba jedynie to, że pracuję też w… Straży Miejskiej.

A czy kadra to zamknięty rozdział? Mimo dobrych statystyk ligowych, ostatni mecz w reprezentacji rozegrał pan cztery lata temu…
Potem było jeszcze chyba jakieś zgrupowanie, ale nie pamiętam, czy wystąpiłem w oficjalnym meczu… Powiem tak – w polskiej lidze jest tylu młodych i zdolnych bramkarzy, że kadra da sobie radę beze mnie. Dla mnie ten rozdział jest już zamknięty. Oczywiście mecze w reprezentacji wspominam z wielkim sentymentem, bo to zupełnie coś innego niż gra w lidze. Poznaje się nowych zawodników, są nowe wyzwania, a świadomość występów w reprezentacji wyzwala dodatkową motywację. Poza tym było kilka ciekawych wyjazdów, turniejów mistrzostw świata…

Z wykształcenia jest pan inżynierem. Specjalność „Inżynieria środowiskowa”. Pracował pan w zawodzie?
Nie i przyznam, że miałbym problemy przypomnieć sobie to, czego się nauczyłem. Po skończeniu technikum
budowlanego, chciałem iść w kierunku architektury, ale na Politechnice Śląskiej nie było studiów zaocznych, tylko dzienne lub wieczorowe. Nie pogodziłbym tego z grą w hokeja. Gdyby można było cofnąć czas, to patrząc z dzisiejszej perspektywy, może bym wybrał AWF i studia trenerskie.

Czy praca trenerska mieści się w pana planach na przyszłość?

Praca z młodymi zawodnikami, nauka hokejowego, czy konkretne bramkarskiego abecadła, na pewno byłaby dla mnie interesująca. Nie wykluczam więc współpracy z klubem, jeśli będzie taka szansa i możliwość. Wszystko zależy także od tego, czy w ogóle będzie takie zapotrzebowanie. Jak w przyszłości będzie wyglądał polski hokej? Czy ta dyscyplina przetrwa?

Jakie pan ma postanowienia na 2012 rok?
Trudno powiedzieć…. Może to, że postaram się więcej czasu spędzać z rodziną, choć przy grze w hokeja
i pracy w Straży Miejskiej będzie to na pewno trudne. Mam dwóch synów – 6-letniego Karola i 2-letniego Wiktora. Starszy jest już uczniem pierwszej klasy Szkoły Podstawowej nr 19 i gra w hokeja pod okiem Wojtka Majkowskiego.

Ma już sprzęt bramkarski?
Nie i tata próbuje mu wybić z głowy grę w bramce. Nie chcę, żeby popełnił ten sam błąd. Niech lepiej sobie
jeździ. Strzeli gola – super, nie strzeli – nic się nie stanie. A tata musi zawsze obronić…

Wyszukiwarka

Tabela ligowa

1. GKS Tychy 48
2. Comarch Cracovia 42
3. JKH GKS Jastrzębie 39
4. Tauron KH GKS Katowice 38
5. TatrySki Podhale Nowy Targ 31
6. MH Automatyka Gdańsk 30
7. PGE Orlik Opole 21
8. KS Unia Oświęcim 20
9. TMH Polonia Bytom 20
10. Anteo Naprzód Janów 11
11. SMS PZHL U20 Katowice 0
rozwińpokaż szczegóły

Galeria zdjęć

GKS Tychy - Tauron KH GKS Katowice 3:2
niedziela, 19 listopada 2017


GKS Tychy TV

20. kolejka PHL: Skrót meczu GKS Tychy- Tauron KH GKS Katowice d.3:2


Partnerzy

SPONSORZY & PARTNERZY


Zgłoś błąd

Widzisz błąd na naszych stronach?
Napisz do nas!
created by:input.com.pl
Copyright © 2003-2017 Tyski Sport S.A. · Polityka plików cookies