position: absolute; right: 175px; top: 48pxposition: absolute; right: 150px; top: 28px

Wywiady

Hokej › Aktualności › Wywiady

Arkadiusz Sobecki: To właśnie jest ten czas, żeby przełamać tę złą passę

środa, 14 października 2009
autor: Patrycja Hołojda
Postać, której nikomu w hokejowym światku nie trzeba przedstawiać. Reprezentant kraju i ulubieniec publiczności. Od kilku lat pierwszy golkiper GKS-u Tychy.

Miesiąc temu ponownie zostałeś tatą. Rośnie nam kolejny tyski ród hokeistów?
Rośnie, tym bardziej, że mam dwóch synów. Mam nadzieję, że będą uprawiać jakiś sport, może niekoniecznie hokej, a przynajmniej ja ich nie będę do tego zmuszał, ale na łyżwach na pewno będą jeździć. Starszy ma 4 lata i chyba wolałby jednak strzelać gole, niż bronić dostępu do bramki. Przynajmniej na razie mówi, że on jest napastnikiem jak się bawimy w domu.

Bycie hokeistą wicemistrza Polski pomaga w pracy strażnika miejskiego?

Nie spotkałem się jeszcze z sytuacją, żeby to przeszkadzało. W pewnych momentach życie różnie wygląda, praca strażnika miejskiego też jest różnorodna. Ma się do czynienia z wieloma ludźmi. A czy pomaga? Chyba jednak nie do końca… ludzie różnie to sobie interpretują: strażnik i hokeista? Podejście do mojej osoby może być bardzo zróżnicowane.

Radni przyjęli uchwałę o dofinansowaniu klubów, w tym także hokejowego GKS-u. Jak ta decyzja wpłynęła na zespół?
Każde wsparcie finansowe, zarówno od miasta jak i sponsorów przyjmowane jest z pozytywnym odzewem. Na pewno takie decyzje jak te ostatnie mają wielkie znaczenie zarówno dla zawodników jaki i działaczy. Myślę, że to nas jeszcze dodatkowo zmobilizowało. Nasze wyniki i gra po części są odzwierciedleniem i podziękowaniem za tą pomoc.

No właśnie… Idziecie jak burza. Wygraliście wszystkie dziesięć spotkań. Dawno GKS nie miał tak udanego początku sezonu.
Takiego początku jeszcze nie było. Na pewno się z tego cieszymy, to buduje dodatkowo dobrą atmosferę w szatni. Myślę, że to po części też zasługa tego, że trener ma do swojej dyspozycji wielu zawodników i może decydować o składzie drużyny. Tak jak mówię, buduje to wspaniałą atmosferę i oby wygrywać jak najdłużej.

Spora w tym również Twoja zasługa. Na 208 strzałów oddanych na Twoją bramkę, do siatki trafiło zaledwie 12 (skuteczność: 94,23%).
Bramkarz jest od tego, żeby bronić i nie wpuszczać krążków do bramki. Ja zakładam sobie, że jedna bramka na 10 strzałów. Na razie jest lepiej, średnio dwie bramki na spotkanie, więc na pewno można się z tego cieszyć. Tym bardziej, że w przedsezonowych sparingach nie broniłem za dużo. Później przed ligą dopadła mnie jeszcze angina ropna, wiec na pewno jakieś tam osłabienie organizmu dodatkowo było, ale tak jak mówię, na razie jest bardzo dobrze.

Ostatnio trener daje więcej okazji do bronienia Przemkowi Witkowi. To chyba dla Was taka nowość, bo w poprzednich sezonach bez względu na to z kim graliście, to Ty stałeś w bramce.
Wszystko zależy od trenera i jego nastawienia. Myślę, że jest to bardzo dobre rozwiązanie zarówno dla mnie jak i dla Przemka, tym bardziej, że Przemek bronił już kilka sezonów w polskiej lidze tak jak ja, więc na pewno jest ogranym bramkarzem. Może to procentować tylko w pozytywny sposób. Przy kontuzji jednego czy drugiego bramkarza zawsze jest pewność dla trenera, że ten golkiper, który teoretycznie jest rezerwowym może też odnosić sukcesy z drużyną i pokazywać się z jak najlepszej strony. W ostatnich sezonach broniłem prawie cały czas, więc na razie jest to dla mnie taki jakby odpoczynek psychiczny.

Porozmawiajmy teraz o ostatnim meczu. Prowadziliście już 2:0, Sanok w odstępie kilkunastu sekund wyrównał, a Wam bardzo trudno było później nadgonić wynik.
W meczach wyjazdowych na pewno gra się dużo trudniej. W Sanoku jest specyficzny klimat. Zawsze jest bardzo dużo kibiców, którzy wspierają swoją drużynę, chociaż wyniki na pewno nie są dla nich zadowalające. Co do samego meczu… z tego co pamiętam to tylko raz w play-offach naprawdę łatwo nam było wygrać z Sanokiem, a tak to zawsze spotkania były w miarę wyrównane, chociaż lokaty w tabeli mogą wskazywać na coś zupełnie innego. Wygrywaliśmy 2:0, szkoda, że nie udało nam się strzelić jeszcze jednej czy dwóch bramek, aby ta przewaga była bezpieczna i żebyśmy mogli spokojnie zakończyć mecz. Gospodarze wyrównali, a później jak wiadomo, każda kara czy błąd może spowodować utratę gola, i że będzie grało się coraz gorzej. Sanokowi udało się wyjść na 3:2, a my musieliśmy gonić wynik. Wyrównaliśmy, a później w dogrywce strzeliliśmy tą zwycięską bramkę.

Wspomniałeś o tej atmosferze w Sanoku. W Tychach, pomimo, że radzicie sobie świetnie, frekwencja na lodowisku jest zaskakująco niska. Jak myślisz czym to jest spowodowane?
Trudno powiedzieć czym to jest spowodowane… czy ogólnym kryzysem, gdzie ludzie zastanawiają się na co mają wydać pieniądze, tak jak i sponsorzy, którzy okrajają swoje budżety, starając się wydawać jak najmniej. Myślę, że to może być głównym powodem. Dla kibiców każda złotówka może być ważna, wybierają sobie te mecze trudniejsze, ciekawsze, niż te z teoretycznie łatwiejszymi przeciwnikami. Szkoda, bo publiczność zawsze była dla nas jak dodatkowy zawodnik na lodzie. Doping wspierał przede wszystkim nas, ale pokazywał również drużynie przyjezdnej, że nie może liczyć na łatwe spotkanie, bo przy pełnych, głośnych trybunach gra na pewno układa się dużo gorzej.

Myślisz, że taka akcja jak ta z rozdawaniem biletów i spotkaniami w szkołach pomoże przyciągnąć kibiców na lodowisko?
Każde spotkanie z młodzieżą, dzięki któremu można zachęcić ich niekoniecznie do hokeja, ale do samego uprawiania sportu i traktowaniu go jako formy rozrywki, zastępującej tzw. siedzenia na ławce, na pewno jest jak najbardziej pozytywne. Czy to przyniesie poprawę frekwencji na lodowisku? Trudno powiedzieć, ale mam nadzieję, że tak będzie, a takie spotkania w szkołach zapadną dzieciom, młodzieży w pamięci i będą je mile wspominać.

Któryś z trenerów gości, stwierdził ostatnio na konferencji prasowej, że wszystkie drużyny są już zmęczone, tylko GKS ma ciągle niespełnione zapasy energii. To efekt letnich przygotować pod okiem pana Andrzejewskiego?
Przygotowania były zupełnie inne niż w poprzednich latach. Nacisk położono na indywidualny trening zawodnika. Każdy znał swoje tętno i ćwiczył na swoim poziomie. Widocznie teraz to procentuje skoro jest, aż tak dobrze. Na pewno dużą rolę odgrywa też fakt, że gramy na cztery piątki. Zobaczymy jak to będzie wyglądało dalej.

GKS Tychy Mistrz Polski 2010? :-)
No tak.. nic innego nam nie pozostaje. Każdy gra, żeby zdobyć to upragnione mistrzostwo. W poprzednich sezonach nie udawało nam się, zawsze było jakieś małe „ale”, które przesądzało o przegranej. Trudno powiedzieć z czego to wynikało. Może to właśnie jest ten czas, żeby przełamać tę złą passę i aby ten pojedynczy Mistrz nie pozostał osamotniony. Mam nadzieję, że uda nam się wreszcie przełamać i będziemy dążyć do tego, żeby tych mistrzostw było w Tychach jak najwięcej.

Wyszukiwarka

Tabela ligowa

1. GKS Tychy 48
2. Comarch Cracovia 42
3. JKH GKS Jastrzębie 39
4. Tauron KH GKS Katowice 38
5. TatrySki Podhale Nowy Targ 31
6. MH Automatyka Gdańsk 30
7. PGE Orlik Opole 21
8. KS Unia Oświęcim 20
9. TMH Polonia Bytom 20
10. Anteo Naprzód Janów 11
11. SMS PZHL U20 Katowice 0
rozwińpokaż szczegóły

Galeria zdjęć

GKS Tychy - Tauron KH GKS Katowice 3:2
niedziela, 19 listopada 2017


GKS Tychy TV

20. kolejka PHL: Skrót meczu GKS Tychy- Tauron KH GKS Katowice d.3:2


Partnerzy

SPONSORZY & PARTNERZY


Zgłoś błąd

Widzisz błąd na naszych stronach?
Napisz do nas!
created by:input.com.pl
Copyright © 2003-2017 Tyski Sport S.A. · Polityka plików cookies