position: absolute; right: 175px; top: 48pxposition: absolute; right: 150px; top: 28px

Wywiady

Hokej › Aktualności › Wywiady

Mikołaj Łopuski: I jeszcze trochę szczęścia...

sobota, 1 września 2012
autor: Leszek Sobieraj
Na naszej stronie zapytaliśmy Was jakiś czas temu, który z transferów przed sezonem 2012/2013 uważacie za najlepszy, najwięcej głosów oddano na Mikołaja Łopuskiego. Nic jednak dziwnego – w poprzednim sezonie był jednym z najskuteczniejszych zawodników, a głosami kibiców uznany został za najlepszego polskiego hokeistę i otrzymał „Hokejowego Orła”.

Zdobył pan mistrzostwo z Cracovią i odszedł do Unii, potem brąz z Unią i przeprowadzka do Tychów. Po sukcesie zmienia pan kluby?
Mikołaj Łopuski: – Tak się składało w ostatnich latach... Po sukcesie nie zawsze są warunki, by zostać. Po dwóch latach w Cracovii chciałem wyjechać za granicę i przygotowywałem się głównie pod tym kątem. A Unia była po prostu wyjściem z sytuacji, bo zagraniczne plany nie wypaliły. Z kolei w Oświęcimiu klub wprowadził cięcia budżetowe, postawił na wychowanków i pożegnał z wieloma zawodnikami. Miałem kilka propozycji, z Tychów napłynęła najciekawsza, zarówno pod względem sportowym, bo jest silny zespół, głodny sukcesu, a z tego co słyszałem od kolegów, także sytuacja w klubie jest na tyle stabilna, że spokojnie można grać.

W kontrakcie ma pan zapis, że klub nie będzie panu blokował kariery, w przypadku pojawienia się korzystnej oferty z zagranicznego klubu. Oferty są?
- Jestem wdzięczny działaczom tyskiego klubu za taką możliwość. Pojawiają się z lig różnych krajów, ale jak na razie nie było takiej, bym się mógł zdecydować i nawet nie chodzi o warunki finansowe, choć to też jest ważne. Musi to być konkretna propozycja, uwzględniające np. kwestie ubezpieczenia i wyjazdu razem z żoną. Rok temu czekałem cztery miesiące, byłem blisko wyjazdu do II ligi szwedzkiej do klubu IF Troja-Ljungby. Propozycja pojawiła się w kwietniu, kiedy jechaliśmy na mistrzostwa świata, ale postanowiłem poczekać na coś innego. Ale nowych propozycji nie było... W takich sytuacjach decyzje trzeba szybko podejmować.

Pana kariera zaczęła się trochę nietypowo, bo po skończeniu wieku juniora przez cztery lata grał pan w klubach czeskich i słowackich. To dobra szkoła hokeja...
- Kiedy kończyłem SMS, niewielu zawodników otrzymało szanse na grę w polskich klubach. Chciałem spróbować sił za granicą, a gra w lepszej lidze oznacza większą konkurencję, większe wymagania. Poza tym ligi czeskie czy słowackie na bieżąco są obserwowane przez menedżerów wielu klubów i można się pokazać. I to stwarza o wiele większe możliwości, bo na mecze polskiej ligi rzadko kto przyjeżdża z zagranicy. W każdym razie dla młodego chłopaka gra w Czechach i na Słowacji była bardzo dobrym doświadczeniem i warto spróbować, jeśli ktoś poważnie myśli o karierze hokeisty.

Otrzymał pan „Hokejowego Orła” dla najlepszego hokeisty poprzedniego sezonu, bardzo dobrze oceniono też pana grę w reprezentacji. Ale czy to satysfakcja, być „orłem” w drużynie przeciętnej, żeby nie powiedzieć słabej, w konfrontacji międzynarodowej?
– I kibice i my, zawodnicy, czujemy wielki niedosyt. Fala krytyki po naszych występach na ostatnich mistrzostwach świata spotkała nas zasłużenie. Oczywiście, że chciałbym grać w lepszym zespole, w wyższej dywizji. Inna sprawa, że dość pechowo przegraliśmy decydujący mecz z Koreą Płd. 2:3... Wkrótce znów przystąpimy do gry i mam nadzieję, że pod wodzą tak znakomitych trenerów jak Zacharkin i Bykow, uda się nam wreszcie osiągnąć cel i awansować. Warto o to walczyć nie tylko dla polskiego hokeja, ale także dla siebie, bo z pewnością dla wielu polskich hokeistów otwarła by się wówczas perspektywa gry w zagranicznych klubach.

Zaaklimatyzował się pan już w Tychach?
– Tak, z tym nie było problemów, bo to ładne miasto. Od roku jestem żonaty i mieszkam w Tychach z  żoną. Grała kiedyś w siatkówkę w Gdańsku, ale potem zdecydowała się na studia i ciężko było pogodzić. Teraz mnie wspiera i kibicuje.

Przed sezonem oczekiwania wobec drużyny GKS znów są bardzo duże. Na pana także bardzo liczą i kibice i trenerzy...
– Jako zespół na pewno będziemy chcieli zrekompensować wszystkim poprzedni sezon. Drużyna jest solidna, gra w niej wielu bardzo dobrych zawodników, jest nowy sztab szkoleniowy. Trener Vodila jest wymagającym szkoleniowcem, prowadzi treningi w bardzo mocnym tempie. Myślę, że dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy, graliśmy z wymagającymi rywalami i te spotkania były bardzo potrzebne. W takim klubie jak GKS, który walczy o najwyższe cele zawsze jest duża rywalizacja w kadrze i presja. Ale każdy ma świadomość, że musi dawać z siebie wszystko, bo tego oczekują od każdego kibice, klub i cała drużyna. Mam 26 lat, czyli niemało już doświadczenia, ale równocześnie jestem na tyle młodym zawodnikiem, by mieć niespełnione ambicje i kilka sportowych celów, które chciałbym zrealizować. Kolejne mistrzostwo Polski na pewno jest jednym z nich. Zostaje więc ciężka praca, ale też – jak każdemu sportowcowi – przydało by się jeszcze trochę szczęścia...

Wyszukiwarka

Tabela ligowa

1. GKS Tychy 48
2. Comarch Cracovia 42
3. JKH GKS Jastrzębie 39
4. Tauron KH GKS Katowice 38
5. TatrySki Podhale Nowy Targ 31
6. MH Automatyka Gdańsk 30
7. PGE Orlik Opole 21
8. KS Unia Oświęcim 20
9. TMH Polonia Bytom 20
10. Anteo Naprzód Janów 11
11. SMS PZHL U20 Katowice 0
rozwińpokaż szczegóły

Galeria zdjęć

GKS Tychy - Tauron KH GKS Katowice 3:2
niedziela, 19 listopada 2017


GKS Tychy TV

18. kolejka PHL: Skrót meczu GKS Tychy - JKH GKS Jastrzębie 3:0


Partnerzy

SPONSORZY & PARTNERZY


Zgłoś błąd

Widzisz błąd na naszych stronach?
Napisz do nas!
created by:input.com.pl
Copyright © 2003-2017 Tyski Sport S.A. · Polityka plików cookies