position: absolute; right: 175px; top: 48pxposition: absolute; right: 150px; top: 28px

Wywiady

Hokej › Aktualności › Wywiady

Mateusz Bepierszcz: Nie możemy się już doczekać finału!

wtorek, 24 listopada 2015
autor: Michał Rus
gość: Mateusz Bepierszcz
Fot. Beata Kucz

Jestem przekonany, że w turnieju finałowym z Rouen Dragons zagramy jeszcze lepiej. Nasz cel? Myślę, że w takim finale każdy mierzy w wygraną, dlatego nie myślimy inaczej – mówi Mateusz Bepierszcz. 24-letni napastnik był jedną z najjaśniejszych postaci GKS Tychy podczas półfinałowego turnieju Pucharu Kontynentalnego w Rouen.

Michał Rus: Nie mogę zacząć inaczej, jak od ogromnych gratulacji! GKS Tychy zagra w finale Pucharu Kontynentalnego!
Mateusz Bedpierszcz:
 - To nasz ogromny sukces. Do Francji jechaliśmy z dużymi nadziejami, liczyliśmy na awans, chociaż nie byliśmy faworytem. Przeszliśmy do historii, bo ostatni raz do ostatniej fazy rozgrywek dotarła Unia Oświęcim w 1992 roku, a więc 23 lata temu. Jesteśmy przeszczęśliwi! Teraz szykujemy się już na finał. Ponownie nie jesteśmy faworytami, ale wierzę, że jesteśmy w stanie namieszać w stawce.

Paradoksalnie podczas turnieju we Francji najlepiej zagraliście w pierwszym, przegranym meczu z gospodarzami.
- Zdecydowanie zgadzam się, że najlepszy mecz zagraliśmy przeciwko Rouen. Od początku byliśmy konsekwentni i skoncentrowani. Momentami nawet mocno przeważaliśmy. Francuzi dominowali jednak w przewagach, grali także świetnie wyćwiczone schematy. Szkoda tego meczu, bo owej konsekwencji i koncentracji zabrakło nam tylko na początku trzeciej tercji, kiedy straciliśmy trzy gole. To była jednak dobra nauczka, że mecz hokeja na lodzie trwa 60, a nie 55 minut.

Drugi pojedynek z Shakhtarem Soligorsk można za to porównać do ćwierćfinałowego boju w Tychach z Coventry Blaze, który wygraliśmy w równie dramatycznych okolicznościach.
- Rzeczywiście, jest sporo podobieństw pomiędzy tymi meczami. Długo nie mogliśmy złapać swojego rytmu, oba zespoły grały z ogromnym zaangażowaniem. W tym przypadku największe znaczenie miała nasza wiara w końcowy sukces - zarówno wtedy, jak i teraz nie załamaliśmy się, chcieliśmy tego zwycięstwa i to przyniosło efekt. Teraz na pewno dopisało nam szczęście, bo mimo wszystko Białorusini byli lepszym zespołem niż Anglicy. Grali bardzo dobry hokej, podobnie jak w naszym zespole widać było chęć wygranej. Okazaliśmy się jednak lepsi o jedną bramkę i to jest najważniejsze.

Zdobywcą tej decydującej bramki byłeś właśnie Ty.
- A wszystko zostało poprzedzone niezwykłym wyczuciem i refleksem naszego kierownika technicznego Władka Fuksa. Na początku bramkowej akcji złamałem kij, podjechałem do boksu i krzyknąłem do kierownika, żeby podał mi nowy. Kij momentalnie znalazł się w moich rękach, szybko pojechałem do ataku, otrzymałem świetne podanie od Michaela Kolarza i pierwszy kontakt nowego kija z krążkiem zakończył się zdobyciem zwycięskiego gola! Niesamowita historia.

Najwięcej nerwów kosztowała Was jednak niedziela, a szczególnie ostatni mecz turnieju Francuzów z Białorusinami.
- Najpierw jednak zmierzyliśmy się z HC Kremenchuk, z którym lekko nie było. Na szczęście dwie bramki szybko ustawiły nam mecz. Pomógł im też bramkarz, bo gdyby nie on, to po pierwszej tercji powinniśmy prowadzić czterema-pięcioma golami. W drugiej tercji straciliśmy gola, wkradła się nerwowość, nasza gra nie kleiła się. Wszystko jednak mieliśmy pod kontrolą i zwyciężyliśmy 3:1. Natomiast w meczu kończącym cały turniej mieliśmy nadzieję na postawę fair play Francuzów i nie zawiedliśmy się. Pojawił się jednak nerwowy moment pod koniec meczu, kiedy bramkarz Francuzów zagrał rywalowi praktycznie do pustej bramki. Gdyby Białorusin to strzelił, mogło być bardzo gorąco. Najważniejsze jednak, że wszystko rozstrzygnęło się na lodzie i w sportowej walce.

Jak oceniasz finałowych rywali?
- O drużynach z Danii i Włoch na razie nic nie mogę powiedzieć. Francuzów dobrze poznaliśmy i jestem pewien, że ten zespół jest do ogrania. Jestem przekonany, że w turnieju finałowym z Rouen Dragons zagramy jeszcze lepiej. Nasz cel? Myślę, że w takim finale każdy mierzy w wygraną, dlatego nie myślimy inaczej. Dzisiaj usłyszałem plotkę, że turniej miałby się odbyć we Włoszech. Miłym zaskoczeniem byłaby jednak organizacja takiego wydarzenia w Tychach. Świetna hala, zaplecze na wysokim poziomie, do tego kapitalny doping naszych kibiców - to byłoby coś!

Póki co jednak wracacie do walki o ligowe punkty.
- W środę gramy pierwszy mecz po podziale ligi, ale wszyscy i tak żyjemy i rozmawiamy tylko o... Pucharze Kontynentalnym. My naprawdę nie możemy się już doczekać tego finału! Ale pewnie od środowego rozjazdu naszym najbliższym celem będzie pokonanie JKH GKS Jastrzębie. Ponadto zrobimy wszystko, aby do styczniowego finału Pucharu Kontynentalnego podejść w roli zdobywców Pucharu Polski.


Zobacz materiał video!


Wyszukiwarka

Tabela ligowa

1. GKS Tychy 46
2. Comarch Cracovia 42
3. JKH GKS Jastrzębie 39
4. Tauron KH GKS Katowice 37
5. TatrySki Podhale Nowy Targ 28
6. MH Automatyka Gdańsk 24
7. PGE Orlik Opole 21
8. TMH Polonia Bytom 19
9. KS Unia Oświęcim 18
10. Anteo Naprzód Janów 8
11. SMS PZHL U20 Katowice 0
rozwińpokaż szczegóły

Galeria zdjęć

GKS Tychy - JKH GKS Jastrzębie 3:0
niedziela, 5 listopada 2017


GKS Tychy TV

18. kolejka PHL: Skrót meczu GKS Tychy - JKH GKS Jastrzębie 3:0


Partnerzy

SPONSORZY & PARTNERZY


Zgłoś błąd

Widzisz błąd na naszych stronach?
Napisz do nas!
created by:input.com.pl
Copyright © 2003-2017 Tyski Sport S.A. · Polityka plików cookies