position: absolute; right: 175px; top: 48pxposition: absolute; right: 150px; top: 28px

Nasz półfinałowy rywal gra hokej, który nam pasuje

Hokej › Aktualności › Wiadomości
czwartek, 27 grudnia 2012 18:32
autor: Michał Rus
Już jutro, w Sanoku rusza Turniej Finałowy Pucharu Polski, w którym po roku przerwy zagra GKS Tychy. Zachęcamy do lektury trzech krótkich wywiadów z tyskimi zawodnikami oraz trenerem przed startem tej imprezy.

Peter Kremen:

Turniej w Sanoku będzie dla trenera pierwszym Turniejem Finałowym Pucharu Polski. Przygotowania do decydujących spotkań będą wyglądały inaczej niż zwykle?
- Na pewno nie może być mowy o świątecznym obżarstwie i lenistwie, ale do tego polscy hokeiści muszą już być przyzwyczajeni, bo ten turniej zawsze odbywa się zaraz po świętach. Spotykamy się już w drugi dzień świąt wieczorem, w czwartek normalnie trenujemy, a w piątkowy poranek wyruszamy do Sanoka. Nie przewiduje jakiś specjalnych przygotowań, do każdego meczu – zarówno ligowego, jak i pucharowego – musimy być przygotowani w stu procentach.

GKS Tychy na pewno nie jest faworytem turnieju.
- Zgadza się. W końcu to drużyna z Sanoka jest mistrzem, liderem tabeli oraz gospodarzem turnieju. W pierwszej kolejności koncentrujemy się jednak na naszym półfinałowym rywalu z Jastrzębia. Dobrze znamy tego przeciwnika i uważam, że zarówno GKS, jak i Jastrzębie mają zbliżony potencjał i prezentują ten sam poziom. Spodziewam się twardego i wyrównanego boju, po którym jednak to my zagramy w wielkim finale.

Od 11-ego grudnia odpowiada pan za wyniki GKS Tychy. Jak się panu współpracuje z tyskimi zawodnikami?
- W Tychach jestem od maja i uważam, że już zdążyłem poznać całą drużynę. Widzę, że chłopcy zwracają ogromną uwagę na pucharową rywalizację i bardzo chcą zdobyć puchar. Dużo z nimi rozmawiam, przekazuję im moje rady i filozofię gry, ale to oni muszą ją przenieść na taflę. Borykamy się z kłopotami kadrowymi spowodowanymi kontuzjami, ale jeśli wszyscy nasi napastnicy wyleczą urazy, a do składu dokooptujemy nowych Branislava Janosa oraz Kacpra Guzika, to wreszcie zaczniemy grać na cztery ataki. Wtedy o nasze cele, czyli Puchar Polski i tytuł mistrzowski , może być zdecydowanie łatwiej.


Arkadiusz Sobecki:

GKS Tychy do tej pory zdobył pięć Pucharów Polski, a pan razem z Krzysztofem Majkowskim pamięta te wszystkie triumfy.
- Rzeczywiście, fantastyczna sprawa. Pierwszy raz po puchar sięgnęliśmy w 2000 roku. Wszystko dobrze pamiętam, bo cały mecz spędziłem w… boksie. Wtedy niepodważalną pozycję numer 1 w bramce GKS miał Mariusz Kieca. Finał odbył się w Tychach, a nasz rywal – GKS Katowice był tak pewny swego, że przyjechał ze zmrożonymi szampanami i czekał na wielką fetę. Tymczasem to my wygraliśmy 2:1 i razem z naszymi kibicami mogliśmy świętować spory sukces.

W kolejnych czterech finałach (lata 2005-2009) był pan już jednak podstawowym bramkarzem GKS.
- Każdy finałowy pojedynek miał swoją niesamowitą otoczkę i dramaturgię. Najpierw w Toruniu wygraliśmy ze Stoczniowcem 3:1, a rok później w Tychach pokonaliśmy Cracovię po rzutach karnych. Niezwykle dramatycznie było w 2008 roku w Gdańsku – finał ze Stoczniowcem zakończył się bezbramkowym remisem, a w karnych wygraliśmy 3:1. To zwycięstwo smakowało wyjątkowo, bo wtedy puchar po raz pierwszy trafił do zwycięzców na własność. W 2009 roku, znów na naszej tafli, pokonaliśmy Naprzód Janów 4:2.

Teraz zespół z Sanoka może zgarnąć puchar na własność, jeśli odniesie trzecie pucharowe zwycięstwo z rzędu.
- Zrobimy wszystko, aby przeszkodzić drużynie z Sanoka w zdobyciu trzeciego Pucharu Polski. Wcześniej czeka nas pojedynek z Jastrzębiem, które jest równie wymagającym rywalem. Jeśli jednak tylko zagramy konsekwentnie i unikniemy błędów, awansujemy do finału, w którym może się wydarzyć absolutnie wszystko.
 


Milan Baranyk:

Jak ocenia pan skład finałowej czwórki o Puchar Polski?
- Bardzo silna obsada, bo w końcu do Sanoka przyjedzie najlepsza czwórka ligi. Wszystkie drużyny w ćwierćfinałach udowodniły swoją wyższość i pokazały, że są najlepszymi ekipami w kraju. W półfinale zagramy z JKH GKS Jastrzębie i uważam, że to dobre losowanie. Nie ukrywajmy, że z Sanokiem byłoby ciężej, a z Jastrzębiem mamy dobry bilans. Poza tym nasz półfinałowy rywal gra hokej, który nam pasuje.

W ćwierćfinale stoczyliście dwa ciężkie boje z Aksam Unią Oświęcim.
- Najważniejsze jednak, że to my znaleźliśmy się w finałowej czwórce. Tak naprawdę mieliśmy najtrudniejszego rywala, bowiem Unia znajduje się zaraz za naszą czwórką. W pierwszym meczu graliśmy w niepełnym składzie, ale udało się zwyciężyć 2:1. W rewanżu na własnej tafli wydawało się, że kontrolujemy przebieg gry, ale Unia zdołała doprowadzić do stanu 2:2. Kibice byli świadkami gorącej końcówki.

Pan już wie, jak smakuje zwycięstwo w Pucharze Polski.
- To był 2003 rok, a więc już trochę zapomniałem, jak to smakuje (śmiech). Pamiętam, że wtedy finały odbywały się w Warszawie, a rywalem Podhala Nowy Targ, w którym grałem, było TKH Toruń. Nie przypominam sobie dokładnego wyniku finału oraz tego, czy zdobyłem jakąś bramkę. Świetnie wspominam za to powrót na Podhale i życzyłbym sobie, żeby w drodze powrotnej z Sanoka autobus GKS Tychy był równie wesoły. 

Wyszukiwarka

Tabela ligowa

1. GKS Tychy 48
2. Comarch Cracovia 42
3. JKH GKS Jastrzębie 39
4. Tauron KH GKS Katowice 38
5. TatrySki Podhale Nowy Targ 31
6. MH Automatyka Gdańsk 30
7. PGE Orlik Opole 21
8. KS Unia Oświęcim 20
9. TMH Polonia Bytom 20
10. Anteo Naprzód Janów 11
11. SMS PZHL U20 Katowice 0
rozwińpokaż szczegóły

Galeria zdjęć

GKS Tychy - Tauron KH GKS Katowice 3:2
niedziela, 19 listopada 2017


GKS Tychy TV

20. kolejka PHL: Skrót meczu GKS Tychy- Tauron KH GKS Katowice d.3:2


Partnerzy

SPONSORZY & PARTNERZY


Zgłoś błąd

Widzisz błąd na naszych stronach?
Napisz do nas!
created by:input.com.pl
Copyright © 2003-2017 Tyski Sport S.A. · Polityka plików cookies